Fot. Kuba Dąbrowski Fot. Kuba Dąbrowski

Byłam ciekawa śpiewania po polsku

Rozmowa z bohaterką naszej okładki, Misią Ff, czyli Michaliną Furtak, wokalistką i basistką, która w zeszłym roku szturmem wdarła się na polską scenę za sprawą debiutanckiej solowej „EP”. Artystka wystąpi 27 czerwca w Rzeszowie na koncercie głównym Europejskiego Stadionu Kultrury / Wschodu Kultury.

 

Jaki program zaprezentujesz rzeszowskiej publiczności na koncercie głównym ESK?

To koncert specjalny, na którym gramy razem z Arto Tuncboyaciyan'em, więc wykonamy wersje naszych i jego piosenek w specjalnie przygotowanych na ten wieczór aranżacjach.

 

Jak oceniasz odbiór przez słuchaczy i środowisko muzyczne swojej zeszłorocznej „Ep-ki”?

Jak ja oceniam odbiór? No dobrze! Bardzo się cieszę, że takie „krótkie” wydawnictwo, z głównie nie moimi kompozycjami, mimo wszystko przyjęło się tak dobrze! Oczywiście Leszek Biolik zrobił świetną robotę przy produkcji, to w dużej mierze jego zasługa.

 

A na jakim etapie znajduje się produkcja pełnowymiarowej płyty? Jak klarują się proporcje między tekstami w języku angielskim a polskim? Jaki klimat muzyczny?

Piszę, jestem w trakcie. Na pewno coś zaczyna się rysować, ale jeszcze powoli. Z pewnością na nowej płycie znajdą się utwory zarówno po polsku, jak i po angielsku, a muzycznie jest dosyć eklektycznie i na tym etapie jest mi jeszcze trudno powiedzieć, jaki klimat zdominuje nową płytę.

 

Na „EP” znajduje się świetny remiks „Mózgu” Bartka Szczęsnego. Czy w przyszłości planujesz kierowanie swojej twórczości w stronę nowej elektroniki?

Nie wiem. Wiele kierunków, w które jeszcze nie chadzałam, mnie ciekawi. Chociaż niewiele osób wie, że miałam kiedyś projekt trip-hopowy. Być może kiedyś znowu do tego sięgnę, nie wykluczam.

 

Powiedziałaś kiedyś, że gdybyś nie wyjechała z Polski, nie robiłabyś muzyki. Chodziło Ci o system edukacji muzycznej? Czy według Ciebie w Polsce coś w tej kwestii zmienia się na lepsze?

Chodziło mi o system, ale też o mentalność, i ta mentalność powoli trochę się zmienia. Wiele osób bierze sprawy w swoje ręce i po prostu zaczyna grać, albo tak jak ja wyjeżdżają, żeby poszukać swojej artystycznej drogi. Mnie wyjazd i kurs w Danii otworzyły głowę i zmieniły nastawienie do zajmowania się muzyką. Bez wyjazdu na pewno by to nie nastąpiło.

misia2

Jednak wróciłaś do Polski, śpiewasz między innymi po polsku, dla polskiej publiczności i solowy materiał kierujesz głównie na polski rynek. Odczułaś taką wewnętrzną potrzebę?

Byłam ciekawa śpiewania po polsku i ten eksperyment się sprawdził. Dlatego na pewno na nowej płycie będzie trochę polskich tekstów.

 

A czy to, że jest się trochę spoza polskiego „showbizu”, nie tkwi się w tym od lat, czyni funkcjonowanie na polskim rynku łatwiejszym czy trudniejszym?

(śmiech) To dobre pytanie. Myślę, że paradoksalnie jest mi z tym łatwiej. Ja szybko poznaję ludzi i ogarniam co i jak, a siedzenie w czymś zbyt długo zawsze powoduje brak dystansu.

 

Twoja rodzina ma łemkowskie korzenie. Czy podróżujesz w miejsca, z których wywodzi się Twoja rodzina? Inspirujesz się muzyką etniczną, kulturą tamtych terenów?

Moja babcia nadal mieszka w Gorlicach. Staram się jeździć w góry kiedy tylko się da. To naprawdę piękne okolice. Oczywiście, że jest to inspirujące.

 

Czy w Danii i w Holandii, w odniesieniu do Polski, łatwiej jest funkcjonować na rynku tworząc muzykę ambitną, pozostającą poza głównym nurtem?

Nigdzie to nie jest łatwe, ale w innych krajach są lepsze rozwiązania systemowe. Jednak zawsze trzeba dokonywać trudnych wyborów. Akurat Dania i Holandia mają dobre dotowanie kultury, ale są kraje, gdzie w ogóle nie ma żadnej państwowej kasy na muzykę, np. USA. To dopiero jest rynek.

 

Inspirują Cię kobiety, które śpiewają i grają na basie? Np. Esperanza Spalding?

Inspirują mnie kobiety, które radzą sobie w męskich światach, np. właśnie w branży muzycznej. Esperanza Spalding jest bardzo widowiskowa ze swoim wielkim kontrabasem. Bardzo szanuję kobiety, które grają w zespołach, mają misje, coś do przekazania. Ostatnio bardzo zainspirowała mnie Kathleen Hanna.

 

Czy łączą Cię jakieś wspomnienia z Rzeszowem? Bywałaś w tym mieście? Z czymś Ci się kojarzy?

Rzeszów jest w drodze do Gorlic, tak mi się kojarzy. Z jeżdżeniem do babci na święta i wakacje co roku. Ale tak naprawdę tylko przejeżdżaliśmy przez Rzeszów, właściwie nie pamiętam czy kiedykolwiek przeszłam się po mieście. Na pewno nadrobię zaległości, kiedy przyjadę na koncert.

Rozmawiał Bartłomiej Skubisz

 

Powrót na górę