Fot. Krizz Mariański | Od lewej: Bodek Pezda, Sławomir „Dżabi” Leniart, Łukasz Lach Fot. Krizz Mariański | Od lewej: Bodek Pezda, Sławomir „Dżabi” Leniart, Łukasz Lach

Nowe „kreski”

Nowe „kreski” – alternatywna formacja 2Cresky założona kilkanaście lat temu przez Sławomira Leniarta i Grześka Joachimowicza powraca z nowym singlem „Strip Me” zwiastującym płytę. O nowym składzie i nowej muzyce opowiada Sławomir „Dżabi” Leniart.

 

Działacie już od kilkunastu lat, jednak mieliście długa przerwę. Czy występy na Męskim Graniu były jakimś bodźcem do decyzji o powstaniu nowego materiału 2Cresky?

Męskie Granie niewątpliwie zmobilizowało nas do większego wysiłku , ale generalnie byliśmy już na rok przed tą imprezą w fazie powrotu zespołu na tzn. rynek muzyczny. Wtedy to razem z Tomaszem Bobrowskim zrobiliśmy dwa kawałki "Savage Kingdom" i "Whoosh!' .Był to zwiastun nowych „kresek”, które ewidentnie zrywają z pewnymi elementami i klimatami z pierwszej fazy swej działalności. Później pojawiła się impreza Męskie Granie i pojawił się nowy wokalista. Zawirowania dotykają wiele kapel i nas to nie ominęło. Na męskim miał wystąpić Tomek, ale stało się inaczej i myślę, że tak miało być. Łukasz Lach jest liderem L Stadt, to jego najważniejszy projekt. Z nami występuje gościnnie, ale dwie kompozycje, które razem popełniliśmy, czyli "Happy" i "Strip Me" są przykładem naszej pełnej współpracy kompozytorsko producenckiej.

 

W jaki sposób wykrystalizował się obecny skład 2Cresky z Bodkiem Pezdą i czy Łukasz Lach pojawi się też w kolejnych utworach zespołu?

Skład wykrystalizował się na potrzeby Męskiego Grania, ale szybko okazało się, że  na tym się nie skończy. Stało się jasne ze powinniśmy pociągnąć dalej temat z Łukaszem i zakończyć go jakąś epką. W międzyczasie Łukasz zaczął prace nad nowym albumem LStadt, więc poszukaliśmy nieco innej formuły i na nowej płycie pojawią się też inni wokaliści z tzw. sceny alternatywnej. Ale żeby było jasne 2Cresky feat. Lach to w tej chwili jedyna opcja zdolna do zaprezentowania się publiczności. Trzon „kresek” tworze Ja i Bodek, natomiast formułą tzw. featurningów chcemy doprowadzić do nagrania albumu.

 

Opowiedz proszę o nowym singlu.

„Strip Me", to kawałek, który ewoluował od czasów zeszłorocznego Męskiego Grania. Tym kawałkiem kończyliśmy swoje koncerty i za każdym razem był to najmocniejszy i najfajniejszy fragment naszego wykonu. Dopracowaliśmy numer, dodaliśmy pewne partie. Zaprosiliśmy Łuksza Klausa na bębny, z którym robiliśmy juz Heart &Soul. „Strip Me" ma wszystkie cechy kawałka, który mógłby stać się alternatywnym hitem. Zależy nam na tym alby był grany, bo to kawał współczesnego grania całkiem dobrze skrojonego i dobrze brzmiącego. W tych kilku minutach zmieściliśmy chyba całą kwintesencje nowych „kresek” i to jest dla nas największy walor.

 

Jaki wpływ na działalność zespołu miała śmierć jego współtwórcy Grzegorza Joachimowicza? Zorganizowałeś koncert jego pamięci, który zebrał w jedno miejsce śmietankę alternatywnej sceny z Rzeszowa oraz kilkuset fanów takiej muzyki. Wznowiliście płytę "Major System Error", zagraliście świetny koncert. To był "impuls"?

Jadąc w zeszłym roku na świętą Bożego Narodzenia do Rzeszowa roku byłem umówiony z Gregiem na sesje nagraniowa do nowej płyty 2Cresky. Chciałem żeby mimo tych kilkunastu lat przerwy, jeśli chodzi o naszą współprace, pojawił się na płycie ze swoimi charakterystycznymi dźwiękami. Mieliśmy siąść po świętach i zrobić  kilka fajnych traków. Generalnie to było naturalne żeby powrócić do tego, co było, ale już z inną optyka. Niestety nie dokończyliśmy projektu. Śmierć Grega spowodowała, że całe to nasze wąskie środowisko na chwile się zjednoczyło i zrobiliśmy koncert. Reedycja płyty, którą nagraliśmy z Grześkiem została połączona z koncertem. Pozostała pamiątka, która zawsze będzie mi o nim przypominać. Zresztą nie ma dnia abym o nim nie myślał. Na nowej płycie mimo tego, że zmieniliśmy dużo w stosunku do swego debiutu, pojawią się nawiązania i coś, co odróżnia „kreski” od innych kapel, coś, co wypracowaliśmy wspólnie z Gregiem zakładając ten zespół.

 

Jak przedstawia się zatem nowej płyty?

Płyta planowana jest na jesień. Trwają zaawansowane prace. Piszemy z Bodkiem nowe numery i tworzymy konstrukcję, którą sobie założyliśmy. Będzie dużo gości, którzy w tym i ubiegłym roku dali się poznać szerszej publiczności. Płyta będzie miała charakter płyty producenckiej z udziałem wielu wokalistów. To wszystko powiązane z naszym charakterystycznym brzmieniem. To będzie projekt, który również zaistnieje koncertowo. Myślę, że zaprezentujemy się publiczności z bardzo atrakcyjnej strony.

 

Zarówno Ty jak i Bodek Pezda jesteście związani z Rzeszowem i Podkarpaciem, ale tworzycie na co dzień w Warszawie. Czy wracacie tu często, czy miejsca Waszego pochodzenia w jakiś sposób inspirują?

Tak pochodzimy z rejonu Podkarpacia, co prawda nie urodziliśmy się w Rzeszowie, ale tutaj mieszkają nasi bliscy i tutaj pokochaliśmy muzykę i nabieraliśmy doświadczenia. Do Rzeszowa przyjeżdżam 5-6 razy w roku. To miasto daje poczucie spokoju i wytchnienia, ale po kilku dniach zaczyna brakować mi Warszawy. Mam tu kumpli, z którymi się widuję. Nie jest to to samo szaleństwo, co za czasów grania w Jesus Chrysler Suicide, ale jesteśmy w kontakcie i więzi jakieś są. Byłoby wspaniale móc zaprezentować to wszystko, o czym mówiliśmy w Rzeszowie  pewnego jesiennego wieczoru.

Rozmawiał Bartłomiej Skubisz

 

Powrót na górę