Fot. Stanisław Strzyżewski – Bieszczady.pl Fot. Stanisław Strzyżewski – Bieszczady.pl

Wataha z muzyką Tołhajów

Tołhaje to podkarpacki zespół, który od blisko 15 lat gra muzykę etniczną podając ją w nowoczesnej formie. Ostatnio utwory zespołu znalazły się na ścieżce dźwiękowej do serialu HBO „Wataha”. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z zespołem.

 

Jak doszło do Waszej współpracy z producentami serialu „Wataha”? Skąd dowiedzieli się o Waszej muzyce?

Członkowie ekipy Watahy zawitali pewnego razu w Bieszczady do Zagrody Magija Twórcze Bieszczady. Właścicielem pensjonatu jest Janusz Demkowicz - nasz basista i jeden z założycieli Tołhajów, którego pasjonuje również przenoszenie starych drewnianych chat. Zagroda, położona w niezamieszkałej dolinie u stóp Żukowa, mocno zakorzeniona w architekturze karpackiego krajobrazu, zauroczyła scenografa na tyle, że w efekcie jej wnętrza stały się mieszkaniem głównego bohatera serialu – Rebrowa. Podczas wielogodzinnych rozmów z Januszem, związanych z odkrywaniem Bieszczadów, ekipa filmowa poznawała ciekawe plenery, nietuzinkowych ludzi, artystów związanych z tymi górami. Tłem dyskusji była często muzyka twórców bieszczadzkich – także i nasza. Filmowcy wyjechali, czas mijał, aż pewnego dnia zadzwonił do nas producent. Jadąc samochodem gdzieś w Polsce, usłyszał przypadkiem nasz utwór i stwierdził, że bez muzyki Tołhajów film nie zaistnieje w pełni, gdyż jest ona niezbędnym elementem składowym tej produkcji. Tak rozpoczęły się rozmowy i w efekcie do serialu trafiły nasze utwory z płyt „A w niedziela rano” i „Stereokarpaty”.

 

Premiera serialu to chyba dobry czas na pokazanie ludziom nowego materiału. Wiem, że nad nim pracujecie. Możecie opowiedzieć coś o nowej płycie?

Trzeba przyznać, że poniekąd Wataha stała się dla nas inspiracją. Od jakiegoś czasu pracujemy nad materiałem na nową płytę. Wkrótce wydajemy też reedycję -"Czeredę", na której znajdą się utwory z serialu Wataha, plus 4 nowe kompozycje i 3 zarejestrowane na żywo w Rzeszowie ze wspaniałą sekcją smyczkową. „Czereda” jest ważną produkcją, gdyż łączy w sobie trzy istotne elementy. Po pierwsze pokazuje jak zespół brzmi na koncertach. Odnosi się także do przeszłości dzięki zamieszczonym kawałkom z poprzednich krążków oraz wskazuje na kierunek rozwoju Tołhajów w postaci premier. Nowe utwory utrzymane są w stylistyce poprzednich, czyli bazą jest dla nas ludowy charakter pieśni, który ubieramy we współczesne brzmienie i aranżacje. Ze względu na zamieszkanie i pracę członków zespołu album powstaje w różnych miejscach, trochę w Warszawie, trochę pod Warszawą, w Sanoku i oczywiście w samych Bieszczadach. Co do instrumentarium, to na pewno wykorzystamy te instrumenty, które pojawiały się w poprzednich wydawnictwach. Będą na pewno – czasem wręcz awangardowe – gitary elektryczne, nieszablonowy saksofon, klimatyczny klarnet i akordeon, transowa perkusja i instrumenty perkusyjne oraz głęboki bass. Znaczącą rolę odegra lira korbowa, pojawi się też nowa, nastrojowa sopiłka (ukraińska odmiana fletu prostego – przyp. red.).

tolchaje 2

 

Swoją twórczością pokazujecie, że sięganie do etnicznych korzeni, tradycyjnych pieśni, może być świeże i odkrywcze. Muzyką jakich rejonów się inspirujecie?

Od początku naszej twórczości inspiracji szukamy głównie na pograniczu polsko-ukraińskim, czyli w Bieszczadach oraz na Lubelszczyźnie. Karpaty to przebogate dziedzictwo kulturowe, miejsce styku i wzajemnego przenikania tradycji Wschodu i Zachodu, wzajemnego oddziaływania, przenikania tych dwóch kultur – i to właśnie dla nas jest największym natchnieniem. Sięgamy przeważnie do pieśni, które Marysia (Maria Jurczyszyn – wokalistka zespołu – przyp. red.) „wyniosła” z domu albo wyszukała w swoich muzycznych archiwach, w dziełach Kolberga także. One stają się swoistym bodźcem, zachętą do dalszych twórczych aranżacji, kreowania innowacyjnych wątków.

 

Wasza wokalistka Marysia ma ukraińskie korzenie. Część Waszego repertuaru też jest zaśpiewana w tym języku. Czy zamierzacie, pomimo trudnego czasu na Ukrainie, promować tam swoją nową płytę, grać koncerty?

Trudno teraz nam odpowiedzieć na to pytanie, bo sytuacja na Ukrainie bardzo się zmienia. W niektórych rejonach jest bardzo niebezpiecznie, trwa po prostu wojna. Graliśmy już kilka razy na Ukrainie i zawsze byliśmy tam serdecznie przyjmowani, a po koncertach słyszeliśmy sporo miłych słów. Planujemy wysłać płytę do kilku rozgłośni, ale na obecną chwilę nie będziemy się na tym jakoś szczególnie skupiać. Z pewnością wraz z upływem czasu wyklarują się dalsze kierunki działań.

 

Ostatnio w Rzeszowie można było zobaczyć i usłyszeć Was podczas koncertu Art Celebration na festiwalu Wschód Kultury. Jak wspominacie ten koncert?

Jako naprawdę fantastyczne wydarzenie kulturalne regionu. Cały festiwal to bardzo profesjonalnie zorganizowane przedsięwzięcie na europejskim poziomie. Spotkaliśmy znamienitych artystów. I – co najważniejsze – dopisała wspaniała publiczność. Życzylibyśmy sobie tylko więcej takich wydarzeń.

Rozmawiał Bartłomiej Skubisz

 

Powrót na górę