Fot. Archiwum Arka Kłusowskiego Fot. Archiwum Arka Kłusowskiego

AREK KŁUSOWSKI - ZAWSZE KIERUJĘ SIĘ INTUICJĄ I EMOCJAMI"

MOCNY CHARAKTER I OSOBOWOŚĆ SCENICZNA W ZESTAWIENIU Z NIEZWYKŁĄ WRAŻLIWOŚCIĄ PLUS EMOCJE. AREK KŁUSOWSKI TO OBECNIE JEDEN Z NAJBARDZIEJ OBIECUJĄCYCH ARTYSTÓW MŁODEGO POKOLENIA I JUŻ 10 CZERWCA WYSTĄPI NA PRESTIŻOWYM 54. FESTIWALU PIOSENKI POLSKIEJ W OPOLU. W ROZMOWIE Z DAY&NIGHT ARO OPOWIADA O SWOJEJ TWÓRCZOŚCI, NAJNOWSZEJ PŁYCIE I… SWOIM PODEJŚCIU DO AKTUALNEGO ŚWIATA.

 

Dwa nowe utwory „Recepta” i „Mimowolnie” z serialu „Druga szansa”, cykliczny spektakl muzyczny „Tribute to Jantar”, teraz Opole. Sporo się u Ciebie ostatnio dzieje…

Jak na tryb życia, który sobie obrałem, to całkiem niewiele. Czuję się spełniony kiedy wstaję o świcie i kładę się późno w nocy, wtedy mam poczucie, że zrobiłem dla świata bardzo dużo. Jestem pracoholikiem i nie cierpię tracić czasu, bo nie wiem kiedy wybije moja godzina, a chciałbym zostawić po sobie chociaż parę wspomnień.

Tegoroczna edycja Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu datowana jest na 9-11 czerwca. Twój występ w „Debiutach” zobaczymy 10 czerwca. Czym kierowałeś się przy wyborze piosenki „To już za nami”?

Zawsze kieruję się intuicją i emocjami. Wszystko to, co się u mnie dzieje, to ja sobie po prostu dawno wymarzyłem. Proces tworzenia mojej debiutanckiej płyty był burzliwym mechanizmem. Kiedy tworzyłem pierwsze piosenki z Michałem Wasilewskim z zespołu xxanaxx, byłem pogrążony w wielkim smutku i te utwory miały wydźwięk neurotyczny. Praca trwała 9 miesięcy, później przez pół roku odpoczywałem od tego materiału, wtedy dopadło mnie zawodowe wypalenie, plaga porażek i niemoc. Trwało to trochę. Później zdarzył się cud, los poukładał biegi zdarzeń i dostałem drugą szansę. Właśnie o tym jest piosenka "To już za nami". Wyleczyłem się z wielu stanów i zacząłem nagrywać od początku, wywalając do kosza połowę kompozycji. Na płycie znajdą się kompozycje tworzone m.in. ze wspomnianym Michałem Wasilewskim (xxanaxx), Foxem, Michałem Kushem (debiutancka płyta Darii Zawiałow) i Tabbem.

Jeśli miałbyś zachęcić widzów do głosowania właśnie na Twój wykon i piosenkę, co byś powiedział?

To, co robię zawsze jest szczere i prawdziwe. Jednych to wkurza, innych zachwyca. Ważne, żeby w dzisiejszych czasach zawsze być sobą, nie bać się wyrażać swoich emocji i opinii. Nie boję się żyć na własnych warunkach, to mi daje pełnię szczęścia. Na tym opieram swoją działalność artystyczną. Jeżeli ktoś tego poszukuje i potrzebuje, to na pewno utożsami się z moją muzyką i mnie zrozumie. Ja jestem na scenie już od 8 lat, ciężko sobie na to zapracowałem, nigdy nie zrobiłem nic wbrew sobie, nawet jeśli miałoby to przynieść wielkie profity. Przez ten długi czas nabrałem wielkiej pokory i doświadczenia, obśpiewałem puste sale i wielotysięczne plenery, wiem co to znaczy nie mieć na mieszkanie i wiem też, co to znaczy dobrze się zabawić. Jednak scena i ta aura panująca wokół niej doprowadza do uzależnienia i takiego stanu, którego nie uzyskasz po żadnym "wspomagaczu".

Czym jest dla Ciebie sam udział w tak wielkim wydarzeniu muzycznym, cieszącym się sporą renomą?

Na pewno jest to duża szansa, wyróżnienie. Dzięki temu będę mógł pokazać szerszej publiczności moją muzykę. Kolejne wyzwanie i doświadczenie. Będę się starał zaśpiewać jak najlepiej. Jestem pozytywnie nakręcony.

W Twoich utworach nie brakuje opowieści o relacjach międzyludzkich. Skąd czerpiesz inspiracje do tekstów?

Inspiracje to życie, ludzie i zdarzenia. Każda rana zanim się zagoi zmusza nas do refleksji. Dużo podróżuję, poznaję mnóstwo ludzi i jestem bacznym obserwatorem. W ogóle denerwuje mnie panujący konformizm, moje teksty staram się zawsze nasycać hipisowską przestrzenią. Dzisiejszy świat mi się nie podoba, dlatego żyję w swoim. Teraz wszystko jest powierzchowne i na niby. Tematów do opisania jest masa, martwi mnie tylko, że jest większa potrzeba poruszania tych negatywnych.

Nie brakuje też emocji i wydaje mi się, że nuty dramatyzmu. A jaka będzie Twoja najnowsza płyta?

Płyta to forma powieści… z rozdziałami, historiami i puentą. Jest spójna i nieprzewidywalna. Jest moim autorskim dziełem, stworzonym od podstaw. Nie chciałem, żeby w produkcji brali udział znani ludzie, chodzi mi np. o tekściarzy, kompozytorów, bo to droga na skróty. Bardzo modne dzisiaj jest promowanie się na cudzych plecach, nie chciałbym nigdy tego robić. Biorę pełną odpowiedzialność za to, co prezentuję. Jeśli kiedyś ktoś miałby nazwać mnie artystą, to tylko dlatego, że sam nadaję charakter moim piosenkom i w mojej głowie powstaje każde słowo tekstu i dźwięk harmonii.
 

Mimo młodego wieku masz na koncie spore osiągnięcia i dorobek artystyczny. Piszesz także teksty dla innych artystów, byłeś finalistą popularnego muzycznego talent-show „The Voice of Poland”. Które z wydarzeń, Twoich sukcesów, miało dla Ciebie największe znaczenie, najbardziej zmotywowało Cię do dalszego rozwoju?

Największe sukcesy osiągam w życiu prywatnym, mam wspaniałych przyjaciół, ludzie darzą mnie szacunkiem, umiem żyć pięknie i cieszyć się każdą chwilą. Brzmi to pompatycznie, ale żeby osiągnąć taką swobodę, trzeba włożyć bardzo dużo wysiłku w pracę nad sobą. Mieć w sobie pozytywną energię, spokój - to jest priorytetem. Kiedy umiera Ci dusza i na nowo stajesz na nogi, rzeczy materialne nie mają znaczenia. Ja mam już, a może dopiero 25 lat i znam ten sekret. Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że bardzo się cieszy, że mam tyle sukcesów. Co mnie rozśmieszyło, bo ja ponoszę w ciągu tygodnia więcej porażek niż ona przez całe życie. To taki zawód, raz na szczycie a raz na dnie. Po prostu. Wszystko to, co udało mi się do tej pory zrobić nie zawdzięczam ani talentowi, ani znajomościom, ani tym bardziej szczęściu - tylko charakterowi.

Jakie masz muzyczne cele, które masz zamiar osiągnąć w najbliższym czasie?

Wszystkie, które sobie wymarzyłem. Marzyciele mogą wiele ;).

Rozmawiała MARIOLA SZOPIŃSKA

 

Powrót na górę