Fot. Dominik Tomasik Fot. Dominik Tomasik

LUIZA GANCZARSKA - „W MOJEJ MUZYCE ŁĄcZĘ GATUNKI”

WOKALISTKA, KOMPOZYTORKA, AUTORKA TEKSTÓW, PRODUCENTKA MUZYKI, FRONTMAN ROCKOWEJ GRUPY BLANT, W KTÓREJ CIĄGLE SIĘ REALIZUJE, ALE TERAZ STAWIA TAKŻE NA KARIERĘ SOLOWĄ. NIEDAWNO UKAZAŁ SIĘ JEJ PIERWSZY TELEDYSK PT. „FLY”. W ROZMOWIE Z DAY&NIGHT ARTYSTKA LUIZA GANCZARSKA ZDRADZA M.IN. SKĄD INSPIRACJA LATANIEM, CZYM JEST DLA NIEJ MUZYKA I JAK MA ZAMIAR POKIEROWAĆ SWOJĄ SOLOWĄ KARIERĄ.

 

W 2013 roku zaczęła się Twoja przygoda z zespołem BLANT, masz za sobą także udział w wielu artystycznych przedsięwzięciach, w tym także półfinał programu „Must be the music”. Od tych wydarzeń minęło już trochę czasu i na pewno sporo się zmieniło na Twojej ścieżce kariery. Opowiedz, na jakim etapie muzycznej drogi jesteś obecnie?

Moje "migawki" w telewizji czy rockowe współtworzenie grupy BLANT dużo wniosły i wnoszą w moje artystyczne życie. Chciałabym jednak na moment wrócić do korzeni, bo to, co dzieje się obecnie, jest tak naprawdę kontynuacją tego, co zaczęło się o wiele wcześniej niż zespół czy występy w programach. Odkąd pamiętam, moją pasją jest muzyka, a mówiąc konkretniej śpiew i kompozycja. Z wielkim zapałem poznawałam ten świat i rozwijałam się - robię to nadal. Na pewnym etapie odłożyłam jednak na bok klimat, który we mnie wybrzmiewa i poszłam za czymś innym. Wówczas przyklejono do mnie bardzo sympatyczną i słuszną łatkę "rockowej Luizy". Fakt - w mocnych brzmieniach czuję się jak ryba w wodzie, ale to tylko część tego, czym chciałabym się podzielić. Zespołowe doświadczenia, przygody z telewizją i wszystko to, co wydarzyło się od tamtej pory pomogło mi siebie na nowo odnaleźć i szczęśliwie wrócić do punktu wyjścia. Z inną świadomością i dojrzałością wznowiłam pracę nad solowym materiałem. Wiem czego chcę oraz w jakim kierunku podążać. Odkopałam swoje pomysły, które kurzyły się w szufladzie. Jestem pewna, że to odpowiedni moment, by zapoznać ludzi z moją - zupełnie moją muzyką. "Fly" to piosenka, którą wystawiłam na "pierwszy strzał". Szykuję kolejne. Od wspomnianych czasów wydarzyło się na tyle dużo, że zrozumiałam wartość każdej krótkiej chwili. Nikt nie wie, ile ich przed nami jest. Pewne jest za to, że to co minęło, już nie powróci. Marzę o wykonywaniu moich kompozycji i dłużej nie będę z tym czekać.

Który z gatunków muzycznych jest Ci najbliższy? A może nie lubisz ograniczeń?

Skoro na co dzień spotykamy się z całą masą ograniczeń, po co z wyboru mamy je wprowadzać również w rejony pasji? Wychodzę z założenia, że muzyka nie zna ograniczeń. Ta dowolność i swoboda to wartości, które najbardziej porywają mnie w procesie tworzenia. Najbliższa w gatunkach muzycznych jest mi MUZYKA. Mówię o jej prawdziwym obliczu. Nie o plastiku, który ktoś nieustannie próbuje z nią utożsamić. W doborze repertuaru, którego słucham i który tworzę, kieruję się tym, co piękne, głębokie. Może to być najcięższy rock albo najlżejszy ambient. Ważne jest, by było w tym czuć pewnego "ducha" i charakter.

Nadal działasz w zespole, ale zdecydowałaś się też na solowy projekt, mam wrażenie, że różny pod względem stylistyki.

Mój bieżący projekt zupełnie różni się stylistyką od zespołowych brzmień. BLANT to rockowa grupa. Często inspirujemy się latami 90., a w całość wplatamy nowoczesne elementy. Nigdy jednak nie wykraczamy poza mocne brzmienia. W mojej muzyce łączę gatunki. Dzięki temu, w efekcie końcowym, powstaje nowa, odrębna stylistyka, której wspólnym mianownikiem jest charakterystyczny klimat. Gdybym miała określić gatunek repertuaru, z którym w tym momencie zapoznaję ludzi, powiedziałabym, że to muzyka filmowa, alternatywna, pop i elektronika. W zanadrzu mam jednak wiele utworów, które aż proszą się o potężne dawki pazura i gitar elektrycznych. Kiedyś przyjdzie też ich dzień. W tym, że postanowiłam rozwijać inne rejony siebie, nie chodzi o to, by pokazać jak bardzo różnię się od zespołu. W końcu jestem jego częścią i nic, co wspólnie tworzymy, nie jest mi obce. Pokazuję w nim jednak namiastkę swoich pomysłów, a chcę więcej.

Niedawno miała miejsce premiera Twojego teledysku pt. „FLY”. Skąd inspiracja lataniem? A może bardziej stanem wolności, z którym się kojarzy?

W dziecięcych marzeniach często pojawia się myśl o lataniu. Wówczas jesteśmy wolni od ograniczeń, które z wiekiem coraz bardziej usiłują wedrzeć się do naszych umysłów. "Fly" opowiada o wartościach - fundamentalnych i prostych na pierwszy rzut oka. A jednak często są zatracane. Nasze miejsce na Ziemi, wolność, miłość, prawda - czyli wszystko, co składa się na szczęście człowieka. W mojej piosence jest podobnie: nieskomplikowane motywy muzyczne, dźwięki, słowa tworzą spójną całość o istotnej treści. Mówiąc o lataniu mam na myśli oczywiście stan umysłu. Zawsze chciałam stworzyć coś, co przez swoją lekkość będzie stanowiło oddech w tym pięknym, ale zasapanym świecie. W końcu znalazłam to, czego szukałam i czego, jak się okazało po premierze, szukała niejedna osoba. "Fly" ma też pewien dosłowny aspekt. By poczuć o czym śpiewam, wybrałam się na lot paralotnią. Z tym wiąże się muzyczna niespodzianka, którą podzielę się wkrótce.
 

A gdyby nie muzyka? W jakim kierunku zmierzałaby Twoja zawodowa kariera?

Gdyby w moim życiu nie było muzyki, musiałabym znaleźć inny grunt do wyrażania siebie i swoich spostrzeżeń. Lubię pisać - teksty, wiersze, scenariusze. Scenariusz teledysku "Fly" również wyszedł spod mojej ręki. Poza tym moją pasją jest grafika komputerowa. Dzięki takiej kompilacji zainteresowań, w swoich projektach czuję się samodzielna i jeszcze więcej mogę przekazać, np. logo singla, czyli coś, co wizualnie odzwierciedla wcześniej powstałe dźwięki.

Komu dedykowana jest Twoja twórczość?

Nie będę teraz wymyślać ram wiekowych, wskazywać palcem konkretnych osób czy określonych grup ludzi. Moją twórczość dedykuję wszystkim, którzy utożsamiają się choć w najmniejszym stopniu z moimi dźwiękami i tym, o czym śpiewam, ale myślę, że aby dopuścić do siebie te klimaty, trzeba mieć w sobie pierwiastek wrażliwości i umieć słuchać nie tylko uszami.

Trzy słowa, za pomocą których opisałabyś swoją muzykę, to?

Pasja, klimat, prawda.

Podczas którego z muzycznych festiwali chciałabyś wystąpić, jeśli miałabyś wybierać?

Chciałabym wystąpić wszędzie tam, gdzie rządzi prawdziwa muzyka i dzielić scenę z ludźmi, którzy w swoich działaniach kierują się czystą pasją. To stanowiłoby wielkie wyróżnienie. W moich obserwacjach i celach widnieje dużo rasowych
festiwali. Nie chciałabym faworyzować żadnego z nich.

Co ze swoich dotychczasowych osiągnięć uważasz za swój największy sukces?

"Fly" oczywiście! Całe szczęście postrzeganie sukcesów w życiu jest płynne. Jeśli za jakiś czas stwierdzę, że moim największym sukcesem jest coś innego, będzie to świadczyło o tym, że nie osiadłam na laurach. Istotnymi punktami na rożnych etapach moich scenicznych "podbojów" jest z pewnością Nagroda Publiczności na Rzeszów Carpathia Festival 2011 i udany udział w programie "Must Be The Music. Tylko Muzyka". Myślę, że poza masą pracy, czeka mnie jeszcze wszystko, co najlepsze i ten tzw. "największy sukces".

Twoje plany na najbliższą muzyczną przyszłość? Zamierzasz rozwijać się solowo?

Zdecydowanie. Solowa twórczość daje mi poczucie spełnienia, ale nie zamierzam przez to odstawić innych ścieżek, którymi podążam. Wszystko niech dzieje się własnym rytmem. Od teraz porządnie biorę się za realizację moich pomysłów i z pewnością nic nie powstanie na pół gwizdka. Rozpoczynam również prace nad stworzeniem własnego studia nagraniowego.

Rozmawiała MARIOLA SZOPIŃSKA

Powrót na górę