Fot. Mateusz Czech Fot. Mateusz Czech

"BĘDĘ PO PROSTU ROBIŁ MUZYKĘ"

MÓWI W WYWIADZIE DLA D&N MIUOSH, RAPER EKSPLORUJĄCY NA SWOJEJ OSTATNIEJ PŁYCIE „POP” RÓŻNE GATUNKI MUZYCZNE, M.IN. ZA SPRAWĄ GOŚCI, TAKICH JAK: KATARZYNA NOSOWSKA, TOMASZ ORGANEK CZY SMOLIK. W RZESZOWIE NAJNOWSZY KRĄŻEK MIUOSH BĘDZIE PROMOWAŁ KONCERTEM 10 LISTOPADA W KLUBIE LUKR.

Jakie doświadczenie dała Ci współpraca z Natalią Grosiak i Smolikiem przy albumie „Historie”. Jak przygotowywałeś się do nagrania materiału poświęconego Powstaniu Warszawskiemu?

Nie ma sensu poruszać w perspektywie tej trasy i tego albumu jednorazowego projektu sprzed roku.

Masz dosyć krytyczny stosunek do środowiska hip-hopowego. Czy świadomie ze swoją muzyką od niego odchodzisz, próbujesz poszerzać grono odbiorców i wykonawców, z którymi współpracujesz?

Podchodzę do tego w ten sposób, że wszystko co było do wygrania i zrobienia w rapie, już zrobiłem. Projekt z Jimkiem, koncerty akustyczne w Teatrze Śląskim, projekt z Andrzejem Smolikiem i Natalią Grosiak, a na końcu album „POP”. To wszystko pokazuje mi, że mogę robić wiele ciekawych rzeczy, które nie są już nazywane rapem. I będę je robić. Będę po prostu robił muzykę. Mam dookoła siebie świetnych muzyków, wpadamy na super pomysły, nie boimy się robić rzeczy po raz pierwszy i „na ślepo”. Nie ma sensu już nazywać tego rapem czy hip-hopem, bo to jest muzyka i muzykę chcę grać.
 

Ostatnio zostałeś laureatem nagrody Prezydenta Miasta Katowice w dziedzinie kultury. Obok Ciebie nagrodę odbierał m.in. Artur Rojek. Twoja współpraca z miastem wydaje się być bardzo udana i stała. Jak to wygląda i co dla Ciebie znaczy ta nagroda?

To ogromne wyróżnienie, naprawdę. Miasto w mojej muzyce było zawsze ważne - czy to jako konkretne miasto, czyli Katowice, czy jako tło do scen i historii, które staram się opisać i przenieść w utwory. Jesteśmy po części tacy, jak nasze otoczenie - nie chodzi tu tylko o ludzi, ale też właśnie o ulicę, światła, charakter tych miejsc. Ja mam szczęście pochodzić z wyjątkowego i specyficznego, bardzo charakternego miasta. A jeszcze większe szczęście to móc współpracować z instytucjami kulturalnymi, które definiują tempo życia i przemian w tym naszym Mieście Muzyki, jednocześnie nie będąc zmuszanym do jakichkolwiek zmian czy posunięć zachowawczych jako twórca. Mam szczęście.
 

Opowiedz proszę o koncertowym projekcie „Miuosh akustycznie” z udziałem Twojego zespołu, ale też muzyków NOSPR-u.

To moim zdaniem najlepsza wersja „nas” na żywo. Jednocześnie zachowujemy dynamikę z koncertów klubowych, dodajemy do tego muzyków NOSPR, poszerzamy sekcję dętą, wspieramy się chórkami, a cała sceneria Teatru Śląskiego, klimat i reżyseria plus goście specjalni dają taką wypadkową, którą ciężko powtórzyć. Dlatego też nie ruszamy z tym w Polskę - chcemy to grać tylko u nas i namówić ludzi na przyjazd do Katowic. To wyjątkowy projekt i powinien być utrzymany na najwyższym poziomie, a to właśnie daje nam „nasze boisko” (uśmiech).
 

Czy współpraca z muzykami NOSPR-u to pokłosie głośnego koncertu w tym znakomitym miejscu i płyty z Jimkiem? Czy to był przełomowy moment na Twojej muzycznej drodze?

Na pewno wyjątkowy. Dał mi dużo, zarówno wiary w siebie, jak i promocyjnie. Nauczyłem się na nowo grać swoje numery, rozumieć inaczej koncert i nabrałem odwagi do tworzenia nowych projektów.
 

Jakim kluczem kierowałeś się przy doborze artystów zaproszonych na płytę „POP”? Jest to dosyć duży rozstrzał stylistyczny.

Po pierwsze: pierwiastek ludzki. Nie chcę robić muzyki z kimś, z kim słabo się dogaduję. Po drugie: zaprosiłem głównie świetnych tekściarzy, nie tylko wokalistów. I tyle. Ja nigdy nie słuchałem gatunków. Słuchałem muzyki i słów, nieważne w jakiej stylistyce.
 

A jak wyglądają koncerty promujące płytę? Zazwyczaj nie ma na nich wszystkich gości. W jaki sposób rozwiązaliście ten temat i czego w takim przypadku możemy spodziewać się po koncercie w rzeszowskim LUKRze?

Zobaczycie, jak przyjdziecie.
 

Jak widzisz siebie jako wykonawcę w przyszłości? Będziesz eksplorował kolejne gatunki i łączył je ze sobą, poszukiwał niekonwencjonalnych połączeń i rozwiązań?

Mam nadzieję. Nie planuję zbyt wiele, bo plany ograniczają i psują kreatywność. Czekam na impuls i działam.

Rozmawiał BARTŁOMIEJ SKUBISZ

Powrót na górę