Fot. Michał Chojnacki Fot. Michał Chojnacki

"BĘDĘ RAPOWAŁ TAK DŁUGO JAK SIĘ DA"

MÓWI W WYWIADZIE DLA D&N TEDE, KTÓRY 27 PAŹDZIERNIKA WYSTĄPI W RZESZOWSKIM KLUBIE LUKR, PROMUJĄC SWÓJ NAJNOWSZY ALBUM „SKRRRT”.

 

Jak wspominasz swoje dotychczasowe koncerty w Rzeszowie? Było ich sporo.

W Rzeszowie zagrałem już trochę koncertów i zawsze było świetnie. Później była mała przerwa, ale znów wracamy i mam nadzieję, że rzeszowska publiczność będzie bawić się jak zawsze świetnie.

Jaką mieliście z Sir Michem koncepcję na nową płytę „Skrrrt”? Słychać, że trzymacie rękę na pulsie, jeżeli chodzi o wszystko, co dzieje się w tym momencie za oceanem.

„Skrrrt” to muzyczny zapis stanu naszej świadomości. To nie jest wykalkulowane dzieło, lecz dokładnie to, co nas teraz nakręca i inspiruje. Dzięki temu każda płyta ma swoje wyjątkowe brzmienie i jednym się podoba, a innym nie. To już nie nasz problem. Najważniejsze jest to, że nam się podoba. No, ale na szczęście nie tylko nam, bo właśnie w najnowszym notowaniu listy OLIS "Skrrrt" skoczyła o połowę stawki do góry, a jest już na niej od 13-tu tygodni.

Ostatnio w klubie Iskra świętowaliście 15 lat Wielkiego Joł. Jakie były najważniejsze, kluczowe lub najbardziej pamiętne momenty w działalności wydawnictwa?

Tych ciekawych momentów jest bardzo dużo. To temat na dłuższą rozmowę, a może i nawet na niejeden film. Zmienił nam się skład artystyczny, przez lata wydaliśmy wiele ciekawych albumów. 15 lat w branży muzycznej to cała wieczność. Zmieniły się nośniki, internet zmienił sposób konsumpcji muzyki, a my wciąż robimy ciekawe rzeczy i jesteśmy mocno na czasie.

"Pół życia na żywo" - było spektakularnym przedsięwzięciem. Jak grało Ci się z tym dużym składem, jaka energia była na scenie? Czy inspiracją do tego koncertu był np pożegnalny koncerty Jaya-Z w Madison Square Garden?

Impulsem do stworzenia tego koncertu były rozmowy na temat powrotu MTV Unplugged. Na początku mieliśmy to robić z telewizją, ale na końcu okazało się, że jednak wydamy to sami. To było wyjątkowe wydarzenie i praca nad nim miała wpływ na wiele innych rzeczy, które w tym czasie robiliśmy w studio. Taki koncert to ogromnie dużo pracy zarówno muzycznej jak i organizacyjnej. Wiele osób nie wierzyło, że się nam to uda, a my nie dość, że zrobiliśmy świetny koncert, wydaliśmy płyty DVD i CD to jeszcze pokazaliśmy zapis tego koncertu w wielu kinach w Polsce.

Ostatni okres to dla Ciebie czas jubileuszów, 20 lat działalności fonograficznej, 15 lat WJ, 40 lat życia. To skłania do jakichś refleksji? Zastanawiałeś się jak długo będziesz jeszcze rapował? Czy wg Ciebie wiek ma tu jakiekolwiek znaczenie?

Tak długo jak się da. W tej branży człowiek nie odczuwa tak bardzo upływu czasu, więc patrząc na amerykańskich rock’n’roll’owców mam jeszcze dużo czasu.

Nie jest tajemnicą, że hip hopowa publiczność, to zazwyczaj młodzi i bardzo młodzi ludzie. Jaki jest klucz do ich uwagi, bo Ty ten klucz zdajesz się cały czas mieć.

Kluczem do sukcesu jest autentyczność i choć to brzmi banalnie – prawda. Ja od wielu lat prezentuję pewne postawy i wzorce, za co byłem nie raz krytykowany. Przez ten czas ci, którzy krytykowali zmienili front i postępują podobnie do mnie. Mam z tego powodu wiele satysfakcji, bo konsekwentnie robię swoje i jak widać przynosi to oczekiwane efekty. Słuchają mnie ludzie w bardzo różnym wieku. Patrząc na demografię naszych social media to od 13 do 45 roku i to wcale mnie nie zaskakuje. Słuchają moi rówieśnicy, młodzi rodzice, młodzież, ta starsza i ta młodsza. Muzyka jest dla każdego.

Czy przechodziły Ci przez głowę myśli o diametralnej zmianie stylistyki? Czy np wyobrażasz sobie siebie rapującego w odmiennej niż dotąd stylistyce dla zupełnie nie hip hopowej publiczności złożonej z Twoich rówieśników?

Po co mam sobie wyobrażać takie rzeczy? Czy granie dla zupełnie nie hiphopowej publiczności to ma być jakiś zaszczyt czy wyróżnienie? Czy są lepszą publicznością od innych? W dzisiejszych czasach można być fanem bardzo różnych gatunków muzycznych i mało odbiorców klasyfikuje się jako fanów tylko jednego. Gdy nagrywałem utwór „To tylko muzyka” na płytę Pawbeats’a byłem z Michem w trakcie nagrywania albumu o zupełnie innej stylistyce. Z jednej strony nowoczesne brzmienia, a z drugiej taki spokojny kawałek do nagrania. Wyszło dobrze, ale wolę, gdy sam wyznaczam sobie co mam nagrywać.

Rozmawiał BARTŁOMIEJ SKUBISZ

 

Powrót na górę