Fot. Archiwum M. Borzym Fot. Archiwum M. Borzym

MUZYKA W SŁUŻBIE POEZJI

rozmawiamy z MONIKĄ BORZYM, popularną wokalistką jazzową, która 24 czerwca wystąpi ze swoim zespołem na koncercie Art Celebration w Filharmonii Podkarpackiej, prezentując materiał z płyty
„Jestem Przestrzeń” z poezją Anny Świrszczyńskiej. Płyta powstała na zamówienie Muzeum Powstania Warszawskiego.

Z czyjej inicjatywy zrodził się album „Jestem Przestrzeń”? Czy był to Twój pomysł?

Płyta zrodziła się z inicjatywy Muzeum Powstania Warszawskiego oraz Agnieszki Glińskiej, która wcześniej zafascynowała się twórczością Anny Świrszczyńskiej i podsunęła koncepcję władzom muzeum. Razem wpadli na szalony pomysł zaproszenia mnie do nagrania tej płyty. Mówię, że pomysł był szalony, ponieważ jestem osobą, która urodziła się w 90. roku w raczej komfortowych, cieplarnianych, warszawskich warunkach, dodatkowo spędziłam większość życia za granicą i nie kojarzyłam się nikomu z jakimś wybitnym patriotyzmem ani nie doświadczyłam trudnych czasów, dlatego ta propozycja była dla mnie szokująca, nie ukrywam.

W takim razie czy podczas pracy nad albumem odkryłaś w sobie jakieś nowe pokłady wspomnianego patriotyzmu, dowiedziałaś się czegoś nowego o sobie?

Tak. Natomiast nie ukrywam, że był to efekt uboczny fascynacji poezją Anny Świrszczyńskiej. Nigdy nie zaczytywałam się w poezji. Byłam raczej zwolenniczką brudnej bałaganiarskiej prozy. Świrszczyńska była pierwszą poetką, z którą się "zaprzyjaźniłam" i poczułam, że jest moją prawdziwą mentorką i przewodniczką. Potem spędziłam dużo czasu z pracownikami Muzeum Powstania Warszawskiego, co spowodowało, że zbliżyłam się bardzo do tematu powstania i wiele się dowiedziałam. Czułam się w obowiązku, aby rzetelnie przygotować się do nagrania tej płyty.

Czy moc i waga poezji Świrszczyńskiej dotarła do Ciebie już na etapie wyboru wierszy czy dopiero, kiedy je zaśpiewałaś?

Podczas wyboru wierszy od razu miałam swoich faworytów, ale to wszystko urealniło się, kiedy usłyszałam znakomitą muzykę Mariusza Obijalskiego, który absolutnie schował swoje ego do kieszeni i był trwale na służbie wierszy Świrszczyńskiej, podobnie jak cały zespół nagrywający płytę. To pozwoliło dobić się nam do sedna słów i poczuć ich realność. Nagrywaniu towarzyszyły silne emocje.

Premiera albumu odbyła się w Muzeum Powstania Warszawskiego w obecności m.in. powstańców. Jak oni odebrali ten materiał?

Z tego co wiem, byli bardzo poruszeni. To jest płyta, która w większości bezpośrednio nie traktuje o samym powstaniu. Tak naprawdę wiele wierszy, które wykorzystaliśmy, powstało 30 lat później i choć mówią o czymś innym, unosi się nad nimi cień powstania, które przeżyła autorka. Usłyszałam od obecnych na koncercie powstańców, że ich emocje wtedy to nie były wcale emocje ze szczytu sinusoidy. To nie było tak, że oni żyli patosem swojego cierpienia. Był to raczej na co dzień podtrzymywany smutek i walka o to, żeby wydrzeć z codzienności każdą chwilę radości i słońca. Twierdzili, że udało nam się oddać to w utworach.

Jesienią materiał z  „Jestem Przestrzeń” zaprezentujecie w Chinach...

Termin naszych koncertów w Chinach ma zazębić się z przypłynięciem tam Daru Pomorza. Prawdopodobnie będzie to początek listopada. Bardzo jestem ciekawa, jak ten materiał przyjmie się w Chinach, jak zostanie odczytany, co to będzie znaczyło dla miejscowej publiczności i jak szeroko będę mogła podzielić się z ludźmi historią Anny Świrszczyńskiej.

Rozmawiał BARTŁOMIEJ SKUBISZ

 

Powrót na górę