The Sabała Bacała

sabalaThe Sabała Bacała | W końcu

„W końcu” to 30 minut melodyjnego punk-rockowego grania na luzie, bez kompleksów oraz z dość nietypowymi jak na punkowe standardy tekstami. Niektóre utwory, które znalazły się na płycie, część fanów grupy zna z koncertów i demówek The Sabała Bacała, ale na płycie w końcu zostały nagrane w studyjnej jakości i w nowych aranżacjach. Nie obyło się też bez premierowych piosenek, jak promujący płytę „Pozytywny przekaz”, do którego powstanie pierwszy w historii zespołu teledysk. The Sabała Bacała będzie promowała „W końcu” na festiwalach HCP Festival i Rock Nad Sanem, a na jesień planowane są koncerty klubowe.


Czytaj dalej...

Novika

novikaNovika | „Hart Times” | MM Records, 2013

Novikę trzeba szanować za żelazną konsekwencję w muzycznej działalności i budowaniu swojej pozycji na scenie. Od wielu lat poświęca się muzyce alternatywnej odpychając pokusy show-biznesu. Objeżdża Polskę z klubowymi setami, nagrywa płyty, gra z zespołem i cały czas świetnie śpiewa. Jej najnowszy krążek „Hart Times”, podobnie jak poprzedni świetny „Lovefinder” obraca się w tematyce uczuć, będąc pigułką stylu i brzmienia, które Novika prezentowała na poprzednich wydawnictwach. Bez wątpienia pierwszy singiel z płyty: „Who wouldn`t” został wybrany trafnie, bo jest to chyba najlepszy utwór (ze świetnym klipem), co nie oznacza, że reszta kompozycji jest słaba. Polska muzyka potrzebuje takich płyt i takich wykonawców. Tyczy się to zarówno mdłego popu, jak i zbyt podążającej za chwilowymi trendami muzyki elektronicznej. Novika i producenci jej płyt tworzą idealną wypadkową pomiędzy ambitnym popem i wysublimowaną elektroniką. Dobra muzyka na ciężkie czasy.

Bartłomiej Skubisz

Czytaj dalej...

Beady Belle Cricklewood Broadway

beady belleBeady Belle Cricklewood Broadway Jazzland Recordings, 27.03.2013

Czy można przykuć uwagę i zapaść w pamięć słuchaczy, nagrywając po prostu solidny, dobrze brzmiący, zagrany i zaśpiewany album? Ciężko powiedzieć, ale taki jest właśnie najnowszy 6. już album norweskiej formacji Beady Belle. Muzycznie i brzmieniowo momentami przypomina mi ostatnie dokonania Poluzjantów. Dobry, niebanalny pop z elementami elektroniki i acid-jazzu. Szczególnie udany jest początek płyty i dwa najbardziej zapadające w pamięć utwory: „Saved” i „So far so good”. Fani grupy na pewno będą usatysfakcjonowani i wdzięczni za niezawodność Beady Belle przy kolejnych krążkach, a sama grupa nigdy nie aspirowała do zdobywania szturmem list przebojów i świadomie obrała konsekwentną drogę mozolnego budowania pozycji kolejnymi solidnymi albumami. Udaje jej się to jak najbardziej.

Czytaj dalej...