PITZ – Tranquilizer 2013

pitzDobrze, że ukazuje się coraz więcej takich płyt jak „Tranqulizer” rzeszowskiej formacji Pitz, recenzowana obok „3” Funky Flow czy np. zeszłoroczna produkcja Tomka Milana. Ci ludzie pokazują, że można stworzyć coś oryginalnego, coś porządnego i nie kompromitować się muzycznie jak niektórzy lokalni „artyści”. Pitz na nowej płycie poszedł w kierunku melodii, rytmu i basowego walkingu kosztem psychodelicznych eksperymentów, z których słynął wcześniej i jest to krok w dobrą stronę. Zespół zyskał coś bezcennego, a mianowicie charakterystyczny, rozpoznawalny styl i brzmienie. Być może kompozycje na „Tranqulizer” są czasem lekko schematyczne, ale cały czas jest to świeży, oryginalny jazz z elementami psychodeli i połamanych rytmów, którego warto posłuchać chociażby dla otwierającego płytę rewelacyjnego utworu „Blacksmith`s death.”

Bartłomiej Skubisz

Czytaj dalej...

Funky Flow – 3

funkyflowRzeszowska formacja Funky Flow długo kazała czekać słuchaczom na swój drugi album, jednak to czekanie się opłaciło. Jeżeli na Twoją płytę swoje partie dogrywają Wojciech Pilichowski i Zbigniew Jakubek oznacza to, że znasz się na rzeczy, bo tacy giganci nie współpracują z byle kim. Płyta „3” nagrana w trio to kawał dobrze napisanego i zagranego funky jazz-rocka. Funky Flow cały czas udowadniają, że należą do grupy najbardziej utalentowanych muzyków, którzy zdecydowali się zostać tu na miejscu i stąd budować swoją pozycję. Wspomniani goście nie zawiedli, podobnie jak gospodarze. Nie brakuje świetnie i ze smakiem zagranych improwizacji, zapadających w pamięć tematów i ciekawych rozwiązań aranżacyjnych. Ciężko wyróżnić któreś spośród 10 utworów zawartych na płycie. Trzeba słuchać jej od początku do końca.

Bartłomiej Skubisz

Czytaj dalej...

The Sabała Bacała

sabalaThe Sabała Bacała | W końcu

„W końcu” to 30 minut melodyjnego punk-rockowego grania na luzie, bez kompleksów oraz z dość nietypowymi jak na punkowe standardy tekstami. Niektóre utwory, które znalazły się na płycie, część fanów grupy zna z koncertów i demówek The Sabała Bacała, ale na płycie w końcu zostały nagrane w studyjnej jakości i w nowych aranżacjach. Nie obyło się też bez premierowych piosenek, jak promujący płytę „Pozytywny przekaz”, do którego powstanie pierwszy w historii zespołu teledysk. The Sabała Bacała będzie promowała „W końcu” na festiwalach HCP Festival i Rock Nad Sanem, a na jesień planowane są koncerty klubowe.


Czytaj dalej...

Novika

novikaNovika | „Hart Times” | MM Records, 2013

Novikę trzeba szanować za żelazną konsekwencję w muzycznej działalności i budowaniu swojej pozycji na scenie. Od wielu lat poświęca się muzyce alternatywnej odpychając pokusy show-biznesu. Objeżdża Polskę z klubowymi setami, nagrywa płyty, gra z zespołem i cały czas świetnie śpiewa. Jej najnowszy krążek „Hart Times”, podobnie jak poprzedni świetny „Lovefinder” obraca się w tematyce uczuć, będąc pigułką stylu i brzmienia, które Novika prezentowała na poprzednich wydawnictwach. Bez wątpienia pierwszy singiel z płyty: „Who wouldn`t” został wybrany trafnie, bo jest to chyba najlepszy utwór (ze świetnym klipem), co nie oznacza, że reszta kompozycji jest słaba. Polska muzyka potrzebuje takich płyt i takich wykonawców. Tyczy się to zarówno mdłego popu, jak i zbyt podążającej za chwilowymi trendami muzyki elektronicznej. Novika i producenci jej płyt tworzą idealną wypadkową pomiędzy ambitnym popem i wysublimowaną elektroniką. Dobra muzyka na ciężkie czasy.

Bartłomiej Skubisz

Czytaj dalej...

Beady Belle Cricklewood Broadway

beady belleBeady Belle Cricklewood Broadway Jazzland Recordings, 27.03.2013

Czy można przykuć uwagę i zapaść w pamięć słuchaczy, nagrywając po prostu solidny, dobrze brzmiący, zagrany i zaśpiewany album? Ciężko powiedzieć, ale taki jest właśnie najnowszy 6. już album norweskiej formacji Beady Belle. Muzycznie i brzmieniowo momentami przypomina mi ostatnie dokonania Poluzjantów. Dobry, niebanalny pop z elementami elektroniki i acid-jazzu. Szczególnie udany jest początek płyty i dwa najbardziej zapadające w pamięć utwory: „Saved” i „So far so good”. Fani grupy na pewno będą usatysfakcjonowani i wdzięczni za niezawodność Beady Belle przy kolejnych krążkach, a sama grupa nigdy nie aspirowała do zdobywania szturmem list przebojów i świadomie obrała konsekwentną drogę mozolnego budowania pozycji kolejnymi solidnymi albumami. Udaje jej się to jak najbardziej.

Czytaj dalej...