Rys. Mariusz Uchman Rys. Mariusz Uchman

Przemoc – niemoc. Próba zrozumienia problemu.

Jest karnawał, za chwilę będą Walentynki. To okres kiedy wszyscy powinni żyć w zgodzie, budować zdrowe i pozytywne relacje. Mimo tego magicznego i wielce radosnego czasu, warto pochylić się nad zagadnieniem powszechnie znanego problemu jakim jest przemoc.

 

Na początek nieco faktów. Wyróżniamy kilka rodzajów przemocy. Przede wszystkim istnieje przemoc fizyczna oraz przemoc psychiczna. Na tych dwóch płaszczyznach rozwijać możemy dalej to zagadnienie, jak np. przemoc w rodzinie, w kinie, w grach komputerowych, w cyberprzestrzeni, w pracy, między partnerami, a te z kolei na groźby, gwałt, mobbing i inne. Zwykle w kontekście przemocy, agresji, gwałtu czy innych problemów zmierzających w ogólnym rozrachunku do zaburzenia relacji międzyludzkich, mówi się zwykle o mężczyźnie. Niech wcale nie dziwi ten fakt, bowiem to właśnie mężczyzna już od zarania obdażony został funkcjami społecznymi takimi jak obrońca, łowca, dbający o mir i porządek w swoim otoczeniu itp. Oczywiście, te wszystkie funkcje, jakie piastował i nadal miałby piastować mężczyzna, oparte są na jego uwarunkowaniach fizycznych, a także, co dowiedzione zostało nieraz, psychicznych, zwłaszcza w sytuacjach ekstremalnych, jak np. zagrożenie bytu, czy nawet istnienia. Kobieta z kolei ma być piękniejszą, łagodniejszą, uspakajającą połówką mężczyzny, ma studzić jego wieczny dobór testosteronu i adrenaliny powodujące notoryczny wręcz popęd do czynienia gwałtu i zamętu, zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym tych słów znaczeniu. O tych wybitnie męskich uwarunkowaniach życia społecznego wypowiadali się niejednokrotnie tacy teoretycy jak Thomas Hobbes, czy Sigmund Freud. Jednakże nie tylko mężczyzna podatny jest na tego typu mechanizmy. Być może szokować może co poniektórych takie sformułowania, ale przemoc i wszelkie jej objawy, nie rozróżniają płci. Słowem, te często stereotypowe cechy charakteru mężczyzny, występują również u kobiet. Dowodzi o tym fakt, iż przemoc i agresja mogą być cechami charakteru krążącymi wokół osobowości, indywidalnych cech ludzkich.

 

Testowanie przemocy

Człowiek z natury rzeczy jest wzrokowcem. U jednych ta umiejętność jest mniej, a u innych bardziej rozbudowana. Czasy w których obecnie żyjemy prowadzą nas do ciągłego obserowania otaczającego nas świata. Interesują nas wszelkiej maści zagadnienia, również te dotyczące relacji międzyludzkich. Wkońcu jesteśmy ludźmi i w pierwszej kolejność siebie nawzajem właśnie obserwujemy. Wielokrotnie doszły do opinii publicznej swojego rodzaju testy, w których obserwowano zachowania ludzi wystawionych na oglądanie typowych bądź nietypowych sytuacji i wydarzeń. Oto z ukrytej kamery mamy podgląd na plac. Na nim przewijają się dziesiątki zupełnie obcych ludzi.

W pewnej chwili nasze oko rejestruje niecodzienną sytuację, gdzie dwoje ludzi, kobieta i mężczyzna, w sposób impulsywny odnoszą się do siebie, zarówno gestem, jak i słowem. Po pewnym czasie napięcie między nimi wzrasta i jedno z nich, mężczyzna, nie wytrzymuje: zaczyna szarpać kobietę, krzyczeć na nią, a nawet bić... W pierwszej chwili zupełnie obojętni przechodnie o anonimowych twarzach zwracają uwagę na zajście. Wyraźnie widać napięcie, skonfundowanie, aż wreszcie intensywniejsze zainteresowania, a kulminacyjnym momentem jest interwencja, wpierw słowna, a później rękoczynowa. Tak, tłum broni słabej jednostki, poczuwa się w moralnym wręcz obowiązku by nie być obojętnym na krzywdę biednej i słabej kobiety, w rękach silnego, agresywnego mężczyzny. Odwróćmy sytuację. Ta sama scena, to samo miejsce, ci sami ludzie, identycznie wyglądający przechodnie. Jedna różnica, to mężczyzna jest bierny, a kobieta niczym wulkan energii krzyczy, gestykuluje, szturcha, wpierw lekko, a potem z całą mocą mężczyznę. Ten unika razów, ale nic nie robi. Ten sam tłum nie reaguje, tzn. reaguje niereagując bezpośrednio. Patrzy, ale decyduje się tylko na ewentualny komentarz, śmiech, a nawet charakterystyczny gest palca w ekstremalnym momencie. W opinii przechodniów mężczyzna w takiej sytuacji traci na wartości, uważany jest za ofermę, który pozwala sobie na to, by kobieta nim poniewierała. To duża niesprawiedliwość.

 

Kim jest agresor?

W zasadzie na to pytanie znamy odpowiedź. Agresorem jest zawsze ten, który stosuje przemoc i to w różnym wydaniu. Ale zwraca uwagę owa niesprawiedliwość. Oczywiście na pierwszy rzut zwraca uwagę sytuacja oraz rola agresora. W tym przypadku jest to albo mężczyzna, który wykorzystuje swoją siłę fizyczną, co w powszechnym rozumieniu jest sytuacją godną potępienia, ale też kobieta, która stereotypowo widziana jest jako płeć słaba, ta, która nie może zagrozić w żaden sposób mężczyźnie. Dochodzi zatem do skrajnej sytuacji, że sterotyp, który sami stworzyliśmy, prowadzi nas na manowce. Bo oto kobieta staje się stosującą przemoc. Przejmuje rolę mężczyzny. Potwierdza to zatem to, iż przemoc nie rozróżnia płóci. Inna sprawa jest taka, że ogólnie przyjęta definicja agresora, czyli mężczyzny także musi ulec zmianie, w tym kształcie przeczy sobie. Jest jeszcze jedna sprawa, która powinna nas nurtować. W obydwu przypadkach sfilmowanych przez ukrytą kamerę widać typowe reakcje społeczeństwa. Ma to swoje drugie dno, które po odpowiedniej analizie, uwydatnia ciekawe spostrzeżenia. Otóż agresor jakim jest mężczyzna w momencie, kiedy wprowadza w czyn swoją odwieczną funkcję, jest deprecjonowany przez społeczeństwo. Natomiast w momencie kiedy jest bierny, bo kieruje się, przypuśćmy moralnym obowiązkiem, że nie wypada mu krzywdzić kobiety, kiedy ta go bezceremonialnie atakuje, poprzez wyśmianie społeczeństwa, dostaje niejako przyzwolenie na to, by swą niemalże genetyczną funkcję agresora, czyli stosującego wszelkiej maści

przemoc, wprowadzić w czyn. Jeśli tego nie zrobi, uznany będzie za bezużytecznego. To jest ta niesprawiedliwość, usprawiedliwiona kulturowo.

 

W nawiązaniu do tytułu

Cóż nam pozostaje z tej przemocy? Niemoc... Dlaczego? Ponieważ w gruncie rzeczy jesteśmy na nią skazani. Brzmi to dziwnie, ale tak jest. Tak jesteśmy zbudowani, tak też podochodzimy do świata i wszelkiej materii składającej sie na niego. Jest tylko jeden pozytywny aspekt w tym, wydawać by się mogło, pesymistycznym ujęciu. Jesteśmy ludźmi, homo sapiens – ludźmi rozumnymi, którzy są w stanie kreować i dostosowywać pewne warunki do własnych potrzeb. Tym czymś jest sztuka, która wyzwala katharsis, oczyszcza nas z wszelkich namiętności, w tym z przemocy. Więc może jednak nie jesteśmy na straconej pozycji?

 

Jakub Pawłowski

 

Więcej w tej kategorii: Aktywni obywatele »
Powrót na górę