Fot. Zbiory Oddziału Dokumentów | Baranówka II, okolice supersamu Merkury, 1979 r. Życia Społecznego w Rzeszowie Fot. Zbiory Oddziału Dokumentów | Baranówka II, okolice supersamu Merkury, 1979 r. Życia Społecznego w Rzeszowie

Rzeszowskie Osiedla - Krakowska Południe i Baranówka

Tradycyjnie już w tym cyklu artykułów szlakiem rzeszowskich osiedli i dzielnic zataczamy wielkie koło. Jesteśmy w zachodniej i północno-zachodniej części naszego miasta, a głównym punktem naszych krótkich rozważań będą osiedla Krakowska Południe i Baranówka.

 

Ku grodowi nad Wisłą

W tej samej części Rzeszowa, gdzie rozciąga się osiedle Krakowska Południe, wiódł już od czasów średniowiecznych i nowożytnych trakt komunikacyjno-handlowy na Kraków. Była to jedna z najważniejszych dróg średniowiecznej Polski, bowiem łączyła odcinek od Rusi po Śląsk. Rzeszów skądinąd był miastem kupieckim i krzyżowały się tu różne drogi. Osiedle Krakowska Południe znane jest dzisiaj jako jedno z największych blokowisk w mieście, którego budynki powstały podczas największego boomu budowlanego w naszym kraju, w PRL-u. Wielkie bloki i wieżowce z tzw. płyty to główna zabudowa skupiska mieszkańców tej części miasta, ale nie tylko, bo znaleźć tu też można „szeregówki” i wolno stojące domki jednorodzinne. Inwestycje budowlane z tamtych czasów to też śmieszna sprawa, ponieważ bloki powstawały jak grzyby po deszczu w miejscach, w których się ich nie spodziewano. Jeszcze 20, a może i nawet 15 lat temu wcale nieobce były widoki, gdzie oto stał blok, a wokół niego pola z pszenicą, gdzieś tam Ursus pracował, a o świcie sarenki sobie hasały… Te widoki ma się przed oczyma, zwłaszcza w nowszej części omawianego osiedla, które jeszcze dziś się buduje. Jest jednak miejsce na Krakowskiej Południu, u jego granic, w rejonie dawnej cegielni, gdzie wjechać można i na Baranówkę, i na Przybyszówkę. Miejsce to owiane tajemnicą, może nawet grozą rodem z horrorów. To część nazywana kiedyś... Pod szubienicą, gdzie naprawdę wieszano przestępców.

 

W czterech miejscach barany

Niestety, wbrew lokalnej tradycji nie parano się tutaj wypasem baranów, chociaż tereny te świetnie mogłyby się na to nadać. Bo i pagórki są, rozległe areały, ale łany te należały niegdyś do rodziny Baranowskich, skąd też nazwa dawnej wsi, a od bez mała ponad 40 lat, części Rzeszowa. Baranówki są cztery i każdy o tym wie. Sięgają od ul. Okulickiego, dawnego Bieruta, wzdłuż al. Wyzwolenia, głównej i niestety ruchliwej arterii osiedla oraz miasta, dalej prawie aż po Miłocin, a przynajmniej po urokliwe lasy ze stadniną koni, rzecz jasna wzdłuż ul. Krakowskiej, mając za miedzą sąsiadkę, wspomnianą wyżej Krakowską Południe. Duże to tereny, płynie tu nawet rzeczka, Przyrwa, którą notowały annały już w XVI w., bo przeprawiali się przez nią jacyś panowie rodem z Krakowa, zmierzający do Rzeszowa. Jeszcze w drugiej połowie ubiegłego stulecia rozciągały się tu tylko pola uprawne, ale na początku lat 70. podjęto oficjalną decyzję, że ma tu powstać duże osiedle z „płyty”. Zaczęto od Baranówki I, część obok szpitala MSW, a dalej wcinano się w grunty orne aż pod Miłocin. Dziś to ładne, pełne sklepów i firm osiedle, ma nawet „własną” galerię handlową.

rzeszow2

Na rozbudowującym się osiedlu trwa nieprzerwanie praca przy wznoszeniu nowych domów mieszkalnych

 

Podsumowując

Obydwa osiedla to, przywołując już kiedyś postawiony termin, jedne z sypialni Rzeszowa. Położone w pewnej odległości od centrum, dają azyl strudzonym mieszkańcom miasta po wyczerpujących dniach w pracy. To też osiedla na tzw. wylocie, czyli przy trasach prowadzących za miasto, na Kraków, obwodnicą na Bieszczady, albo nawet w kierunku na lotnisko w Jasionce. Są to osiedla ładne, czyste i zadbane, gdzie dużo zieleni i całe mnóstwo krzyżujących się ze sobą tras rowerowych oraz spacerowych.

Jakub Pawłowski

 

Powrót na górę