Fot. Zbiory Oddziału Dokumentów Życia Społecznego w Rzeszowie Fot. Zbiory Oddziału Dokumentów Życia Społecznego w Rzeszowie

Rzeszów w dwóch i pół Dekadach

4 i 18 czerwca 1989 r. przeprowadzone zostały w Polsce wybory. Wybrano posłów na sejm I kadencji III Rzeczypospolitej. Wydarzenia te weszły do ogólnego słownika każdego Polaka, a także do naszej najnowszej historii, jako „wolne” wybory. „Wolna” Polska, „wolni” Polacy i wreszcie, patrząc na nasze poletko: „wolni” rzeszowianie.

 

O co chodzi z tą wolnością? Wolność dlatego, że wybory parlamentarne nie były obwarowane przez wolę rządzących wtedy Polską, a więc członków KC PZPR, jak to miało miejsce przez kilka wcześniejszych dekad. To obywatele zdecydowali, którzy kandydaci spośród nich pokierują ojczyzną. Kształtowała się demokracja, krystalizowało nowe podejście do życia. Powstawała nowa wizja Polski, która przez najbliższe kilkanaście lat dojrzewała, wchodziła na nowe ścieżki rozwoju, rewolucjonizowała się, przekształcała i przechodziła metamorfozę. Wreszcie było na to przyzwolenie, więc obywatele wzięli się do roboty.

rzeszow2

Pierwsze lata wolności

Nie będę jednak opowiadał o tym, jaka atmosfera panowała w Polsce, bowiem temat niniejszego tekstu zarezerwowany jest na historię naszego miasta, grodu nad Wisłokiem. Jako rodowity rzeszowianin, z trzydziestoletnim stażem życia (o pięć lat starszy od „wolnego” Rzeszowa!), mam zaszczyt porwać Państwa w tę wędrówkę. Wędrówka to dobre określenie, bo rzeczywiście, nasze piękne miasto taką peregrynację odbyło przez 25 lat.

Jak cała Polska długa i szeroka, tak i Rzeszów zmierzyć się musiał z szarą rzeczywistością okresu PRL. Szczególnie zwracam uwagę na słowo „szary”, bowiem w tym kolorze malowane były omawiane tu lata. Szary miałby tu konotacje z rzeczywistością, jaka spotykała obywateli Polski Ludowej, życie codzienne, zwyczaje jakie panowały szczególnie w dobach kryzysów oraz stanu wojennego. Ten kolor w dosłownym znaczeniu stał się dziedzictwem III RP po poprzedniej epoce. Jednak fala euforii jaka zapanowała pośród polskich obywateli często przyćmiewała te wymowne barwy. Na jakiś czas, bo już niebawem trzeba się było się z nimi zmierzyć.

Chociaż było bardzo ciężko, Rzeszów starał się dbać o swój wizerunek, zarówno ten na pierwszy rzut oka, jak i o ten, gdzie sięgał do starej tradycji miasta średniowiecznego, kupieckiego, później i przemysłowego. Korzystne warunki, przede wszystkim wszechogarniający kapitalizm, pomagały szeroko zakrojonym planom. Długo Rzeszów walczył z mianem zaścianka Polski, miasta, o którym nikt nic nie wiedział, nikt nic nie słyszał. Rzeszów podnosił się z gruzów, jak Feniks z popiołów, lecz w dalszym ciągu nie było takich efektów, jakie sobie wyobrażali twórcy „wolnego miasta” oraz mieszkańcy na co dzień borykający się ze zwykłym życiem. I wtedy nastąpił przełom…

rzeszow3

Rok 2004 = UE

Marzeniem Polski było dogonienie krajów rozwijających się,

w tym przede wszystkim Europy Zachodniej, gdzie prężnie działała unia gospodarcza, powszechnie zwana Unią Europejską. Wcześniej władze państwowe zadbały o byt swoich obywateli wchodząc do unii wojskowej NATO. Unia Europejska dawała mnóstwo korzyści, które ewoluowały na przeróżne dziedziny życia. Ten proces trwa do dziś, bowiem Polska i Rzeszów rzecz jasna jest w Unii już od 10 lat. Akurat tak się złożyło, że w 2014 r. kraj nasz obchodzi dwie rocznice: pierwsze po ustroju socjalistycznym wybory oraz wejście do Unii Europejskiej.

Co się stało w Rzeszowie, a właściwie rzecz ujmując, z miastem, każdy przecież widzi. Nie trzeba jak mantry powtarzać, że miasto nasze wypiękniało, zazieleniło się jeszcze bardziej, a co najważniejsze, rozrosło się nawet dwukrotnie, bowiem od kilkunastu już dobrych lat miasto wchłania w swoje granice okoliczne miejscowości. Rzeszów jak na prawdziwą stolicę województwa przystało, posiada wiele inwestycji wewnątrz miasta oraz poza jego granicami. Jak na predestynujące do dużego i rozwijającego się miasta, rozbudowało port lotniczy, bo dziś kto ma takie rozwiązanie, istnieje na mapie Europy.

Władze miejskie inwestują w kulturę, rewitalizują i odnawiają zabytki, szczególnie te budowlane, związane ze starówką. To głównie dzięki najstarszej części miasta o naszym grodzie mówi się niekiedy, że na żywo wygląda jak z pocztówki. Widać kiełkuje u nas powszechna świadomość własnej tradycji, dziejów i kultury. Ostatnimi czasy też widać gołym okiem, że mieszkańcy miasta, tak jak w całej Polsce i Europie, dumnie i z zapałem uprawiają sport. Biegi, chód z kijkami, jazda na rowerze, rolkach czy desce, to zupełna norma. Do tego dochodzą sporty rowerowe, bowiem miasto nasze posiada coraz bardziej urokliwy zalew na Wisłoku.

rzeszow4

Rzeszów, ostry konkurent na skalę Polski

Na nazwanie tego podtytułu w takich „gospodarczo-inwestycyjnych” słowach zdecydowałem się dlatego, by podkreślić, że Rzeszów to już marka sama w sobie i staje w szranki z najlepszymi. Konkurencja ta polega na tym, iż nasze miasto bierze co roku udział w konkursie na najpiękniejsze miasto Polski. Co ciekawe, zawsze lokuje się na tzw. pudle, bo wieść gminna głosi od turystów, że to przepiękne, rozbudowujące się i niesamowicie zmienione miasto. Animatorzy konkursu poszli zatem jeszcze dalej i podjęli się organizacji takiego, który wyłoniłby miasto polskie z najbardziej widocznymi rezultatami w ciągu 25 lat od wolnych wyborów, wejścia do Unii Europejskiej, aż do dziś. Rzeszów jako jeden z faworytów poniósł rękawice do walki. No i udało się, po raz kolejny udowodnił swą hegemonię, plasując się w pierwszej trójce. Konkurs udowodnił też, że nasze miasto przeszło rewolucyjną metamorfozę, a także, że żyje się w nim najlepiej w Polsce. Nic dziwnego, bo atutem naszej mieściny (nie, to nie żaden prztyczek w nos, bo jesteśmy średnim miastem wojewódzkim) jest to, że wszędzie tu blisko, szybko i bez większych przeszkód można się dostać z jednego końca na drugi, że dużo tu rozrywek, sporo miejsc, gdzie można prawdziwie odpocząć po dniu pełnym wrażeń w pracy.

Tak się zastanawiam, co się też stało, że Rzeszów tak błyszczy na arenie ogólnopolskiej? Chyba najrozsądniejszą odpowiedzią będzie ta, że mieszkają tu fantastyczni ludzie, mieszkańcy, którzy wzięli na siebie trud i obowiązek zmiany swej małej ojczyzny na lepsze. Przez 25 lat zmieniło się nasze myślenie, zmieniliśmy też naszą mentalność, staramy się być jeszcze bardziej tolerancyjni dla różnego i dla innych. W Rzeszowie widać to chyba najbardziej. Oby tak dalej, oby następne 25 lat przeżyć w takiej atmosferze i z takimi rezultatami, czego sobie i Państwu życzę.

Jakub Pawłowski

 

Powrót na górę