Fot. Tobiasz Czołpiński | Jacek Misiuda | Sandra Głowińska - Motion Fot. Tobiasz Czołpiński | Jacek Misiuda | Sandra Głowińska - Motion

W kadrze rzeszowskich filmowców

Sporo ostatnio mówi się o rzeszowskich muzykach czy o coraz bogatszej ofercie teatralnej. Rzeszowscy filmowcy stoją natomiast trochę w cieniu, a kilku z nich ma się czym pochwalić.

 

Kamil Krawiec

Kamil Krawiec kończy studia na Wydziale Radia i Telewizji na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Na co dzień pracuje w Rzeszowie jako operator telewizyjny. Jest współautorem dokumentu „Rebelianci” opowiadającego o katowickiej drużynie futbolu amerykańskiego. – Kiedyś na planie spotkałem fizjoterapeutę śląskiej drużyny, który opowiedział mi jak wygląda ten sport w Polsce. Zaciekawiło mnie, kim są zapaleńcy, którzy nie tylko nie zarabiają pieniędzy za uprawianie tak niebezpiecznego sportu, ale jeszcze za to płacą, utrzymując drużynę? Nikt w Polsce nie zajął się wcześniej tym tematem. Ostatecznie przekonałem się do pomysłu, kiedy poznałem Pawła Krzywdziaka, bohatera mojego filmu. Potężnego i brutalnego linebackera, motywującego drużynę swoimi przemowami, który poza boiskiem jest spokojnym malarzem, studiującym na ASP w Krakowie – opowiada Kamil Krawiec. Pierwszy publiczny pokaz filmu odbył się na festiwalu filmowym w Katowicach, gdzie autorzy otrzymali nagrodę za najlepszy dokument oraz nagrodę specjalną za zdjęcia. – Po wygranej szkoła wzięła film pod swoje skrzydła i wybrała go spośród etiud do wysłania na festiwale do Włoch, Szwajcarii, USA i na kilka polskich w tym „Camerimage” czy „Etiuda i Anima” w Krakowie. Teraz pozostaje trzymać kciuki – dodaje autor. Kamil Krawiec ma również na koncie pracę przy etiudzie „Kiedy ranne wstają zorze” Mateusza Głowackiego na podstawie opowiadania Marka Nowakowskiego, w której wystąpili m.in. Marek Pyś, Dariusz Gnatowski i Maciej Ferlak. Film zdobył główną nagrodę w Konkursie Młodego Kina na Festiwalu Filmowym w Gdyni. Obecnie Kamil pracuje nad swoim filmem dyplomowym oraz kończy montować krótkometrażowy film „Na Północ”.

filmowcy2

Adrian Kilar

Adrian Kilar, absolwent Krakowskiej Szkoły Filmowej i filozofii na Uniwersytecie Rzeszowskim, również nie próżnuje. Ostatnio na Sycylii nakręcił krótki film taneczny „Once Again” z udziałem Pauliny Biernat i Stefano Terrazzino. „Jakiś czas temu Paulina zwróciła się do mnie z prośbą o nakręcenie trailera do spektaklu tanecznego, rok później wiedząc, że razem ze Stefano organizują na Sycylii kursy taneczne, zaproponowałem im zrealizowanie krótkiego filmu.” Wcześniej Adrian nakręcił m.in. krótki film dla jednej z firm, prezentujący sylwetkę rzeszowskiego birbanta Akina, a także teledysk i teaser promujące koncerty Art Celebration w ramach Europejskiego Stadionu Kultury. Jest też autorem filmów z backstage’a sesji zdjęciowych magazynu Day&Night. Ciekawym przedsięwzięciem wydaje się być finalizowany dokument o Polakach mieszkających w Szanghaju.

– Będąc przez pół roku w Szanghaju pomyślałem, że warto byłoby zrobić film o Polakach, którzy tam żyją, bo jest ich bardzo mało – 200 osób na 20 milionów mieszkańców miasta. Zacząłem się zastanawiać, co robią tam Polacy, potem zacząłem z nimi rozmawiać – opowiada Adrian. Dokument ujrzy światło dzienne być może jeszcze w tym roku.

filmowcy3

Hubert Gotkowski

Kolejnym, teoretycznie najbardziej rozpoznawanym rzeszowskim filmowcem jest reżyser i scenarzysta Hubert Gotkowski. W zeszłym roku miała miejsce premiera czarnej komedii „Bobry” autorstwa Gotkowskiego i Marcina Kabaja. W filmie główne role grają popularni aktorzy Wojciech Solarz, Robert Jarociński, Sebastian Stankiewicz. Film zbiera entuzjastyczne recenzje i nagrody na kolejnych festiwalach. Rzeszowskim filmowcom udało się znaleźć dystrybutora i w sierpniu br. „Bobry” zadebiutowały na dużym ekranie. – Mam cichą nadzieję, że pomoże mi to w produkcji kolejnego filmu. Każdy film to ogrom wiedzy zdobytej na planie, przy pracy z aktorami czy postprodukcji. Powoli czuję, że nadszedł czas żeby napisać scenariusz jeden do jeden, nie ucinając pomysłów już na starcie z powodu wątpliwości czy na daną scenę wystarczy nam pieniędzy – mówi Hubert Gotkowski, który ma już w głowie zarysy dwóch kolejnych scenariuszy.

 

Żaden z moich rozmówców nie może sobie pozwolić na życie tylko i wyłącznie ze swoich autorskich przedsięwzięć filmowych, jednak nie przeszkadza im to w ciągłym rozwoju i realizowaniu nowych pomysłów, o których magazyn Day&Night postara się na bieżąco informować.

Bartłomiej Skubisz

 

Powrót na górę