Fot. Archiwum Producenta Fot. Archiwum Producenta

W PĘPKU ŚWIATA SERIAL W NASZYCH RĘKACH

RZESZÓW MA SWÓJ NIEBYWAŁY UROK. KAŻDY, KTO PRZYJEDZIE DO TEGO MIASTA, WRACA Z POZYTYWNYMI WSPOMNIENIAMI. TURYŚCI DOCENIAJĄ PIĘKNO RYNKU, ULICY 3-MAJA, ALEI LUBOMIRSKICH CZY RZESZOWSKIEJ BAZYLIKI BERNARDYNÓW Z PRZYLEGAJĄCYMI DO NIEJ OGRODAMI. WIELU Z NICH JEST POZYTYWNIE ZASKOCZONYCH, BO W ICH WYOBRAŻENIACH, ZANIM POJAWILI SIĘ W STOLICY PODKARPACIA, RZESZÓW JAWIŁ SIĘ NIE NAJLEPIEJ. CZAS POKAZAĆ NASZE MIASTO SZERSZEJ PUBLICZNOŚCI I SPRAWIĆ, BY JESZCZE BARDZIEJ WYPEŁNIŁO SIĘ ONO TURYSTAMI. MOŻE W TYM POMÓC SERIAL, KTÓREGO AKCJA BĘDZIE SIĘ TOCZYĆ W RZESZOWIE.

Gdybyśmy przeanalizowali produkcje serialowe i filmowe z ostatnich lat, to okazałoby się, że Rzeszów na ekranach pojawia się zdecydowanie zbyt rzadko. Starsi widzowie, a także miłośnicy dobrych polskich komedii pamiętają zapewne „Wniebowziętych” Kondratiuka z 1973 roku i choć pojawiło się w niej tylko lotnisko w Jasionce, to jednak Rzeszów pojawił się tam w dialogach głównych bohaterów. Dziesięć lat temu Rzeszów „zagrał” w „Korowodzie” Jerzego Stuhra, a potem w serialu „1920. Wojna i miłość”. Były też teledyski, choćby ten do piosenki Danzela „What is Life” oraz do „Bałkanicy” zespołu „Piersi”.

SERIALOWY MARKETING


O tym, że serial potrafi być świetną promocją dla miasta, świadczy choćby nagrywany od dziesięciu lat w Sandomierzu „Ojciec Mateusz”. Dzięki tej produkcji liczba turystów odwiedzających miasto wzrosła tak radykalnie, że z nieco ponad 200 miejsc noclegowych, które były dostępne w mieście dziesięć lat temu, obecne dwa tysiące w sezonie letnim okazuje się być niewystarczające. Turyści przyjeżdżają tam dużo częściej niż przed pojawieniem się detektywa w sutannie.
O tym, że warto pokazać miasto na małym czy dużym ekranie wiedzą doskonale nie tylko władze Sandomierza, ale także Torunia (serial „Lekarze”) czy Rybnika, który niedługo zagości na szklanym ekranie za sprawą nowej produkcji TVNu, pt. „Diagnoza”.

A co z Rzeszowem? Wygląda na to, że przyszedł w końcu czas i na nasze miasto, a to wszystko za sprawą serialu „W pępku świata”, który – jeśli wszystko dobrze się ułoży – ma szansę zaprezentować się widzom jeszcze w tym roku.

ZE STOLICY NA PROWINCJĘ
A serial zaczyna się bardzo ciekawie… Marek jest absolwentem filozofii pracującym w wielkiej korporacji w Warszawie. Ubiera się w nieźle skrojony garnitur i przyzwoicie zarabia, ale nie jest w stanie wytrzymać presji w firmie i tempa życia w stolicy. Postanawia przeprowadzić się do swojej dziewczyny w Rzeszowie, by tam rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Niestety dziewczyna daje mu kosza, a miasto, które miało być zaściankową oazą spokoju, okazuje się być „pępkiem świata”.

OSKAROWY POMYSŁ
Pomysłodawcą produkcji jest Kamil Dobrowolski, absolwent Akademii Teatralnej w Warszawie, a obecnie aktor teatru „Maska”, o którym słyszeliśmy niedawno za sprawą oskarowego filmu, w którym zagrał („Syn Szawła”, Węgry 2015). To on właśnie jest reżyserem serialu.

W zespole Dobrowolskiego znalazł się urodzony w Krośnie Łukasz Grudysz, absolwent WSSIP w Łodzi, który jest odpowiedzialny za zdjęcia.  Scenografią zajmie się pochodzący z Leżajska Krzysztof Paluch, a muzyką zespół The Freeborn Brothers.
W obsadzie pierwszego odcinka zobaczymy aktorów rzeszowskich teatrów: Małgorzatę Szczyrek (Maryna), Natalię Zduń (kelnerka) oraz Macieja Owczarka (Marek, główny bohater) i Mateusza Mikosia (Roman).
W marcu odbył się casting statystów i epizodystów. Zainteresowanie było ogromne. Wielu młodych i energicznych ludzi pojawiło się w Kwadracie przy Bardowskiego, aby spróbować sił przed kamerami. To oni zagrają obok zawodowych aktorów.  

DLACZEGO INTERNET?
Pewnie wszyscy życzylibyśmy Rzeszowowi serialu na miarę „Ojca Mateusza”, choć być może niektórzy z rezerwą patrzą na pomysł Dobrowolskiego i jego zespołu. Serial w Internecie? Po co i dlaczego? Do kogo taki serial dotrze? Czy nie szkoda wysiłku młodych ludzi?

Okazuje się, że seriale internetowe mogą gromadzić szerokie grono odbiorców. W ostatnich miesiącach w Polsce triumfy święci serial „Ucho Prezesa”, który stał się tak popularny, że niewiele jest takich osób, które by o nim nie słyszało, albo nie oglądało przynajmniej jednego odcinka. Youtubowy kanał, na którym zamieszczane są kolejne części „Ucha” ma obecnie ponad 378 tysięcy subskrybentów, fanpage na Facebooku jest obserwowany przez 202 tysiące fanów, a najpopularniejszy odcinek, pt. „Nowy gabinet” ma już ponad 9 milionów wyświetleń. Serial jest znany i chętnie oglądany, a liczby mówią same za siebie.
Z UŚMIECHEM NA TWARZY
Jak piszą twórcy, „W pępku świata” będzie pełną humoru komedią, której celem jest nie tylko rozśmieszenie widza, ale też danie mu szansy na chwile refleksji. Wątki serialu mają nawiązywać do prawdziwych osób, miejsc i wydarzeń, co sprawi, że groteskowe i niewiarygodne historie zyskają cień prawdopodobieństwa. Miło będzie zobaczyć w serialu nie tylko rzeszowski Rynek z pięknym ratuszem, zamek, Paniagę czy bulwary nad Wisłokiem, ale także okiem kamery powędrować po rzeszowskich osiedlach, czy udać się z bohaterami „Pępka” na imprezę do któregoś z klubów.

SERIAL W NASZYCH RĘKACH
Rzeszowska produkcja „W pępku świata” jest na razie zaplanowana na 10 dwudziestominutowych odcinków, ale twórcy snują plany na kilka sezonów. Pierwszy odcinek może się pojawić już w najbliższych miesiącach, ale zadecydują o tym pieniądze. Póki co potrzeba 15 tysięcy złotych, a na portalu „Polak potrafi” trwa akcja, dzięki której można dołożyć swoją cegiełkę do tej realizacji.  

Miejmy nadzieję, że pieniądze się znajdą i to zarówno w prywatnych kieszeniach, w środkach rzeszowskich firm i organizacji, jak i w budżecie miasta, dla którego produkcja serialu może się okazać niebywałą promocją.

O tym czy się to uda, przekonamy się już wkrótce, a zamiast czekać, spróbujmy dać coś z siebie, aby pomysł nie został tylko pięknym marzeniem, ale mógł zostać zrealizowany i osiągnąć sukces.

WIKTOR TOKARSKI

 

Powrót na górę