Fot. Ewelina Samagalska Fot. Ewelina Samagalska

JESTEM ZA "WSPÓŁPRACĄ ZE ŚWIATEM"

Tadeusz Ferenc: Urodzony w 1940 r., Poseł na Sejm IV kadencji, od 2002 r. prezydent Rzeszowa. W rozmowie z Day&Night przedstawia swoje stanowisko na temat przyjmowania uchodźców, opowiada o planach rozwoju Rzeszowa i poszerzenia granic miasta.

Kika tygodni temu prawdziwą burzę w Internecie wywołała pana wypowiedź na temat przyjmowania uchodźców do Rzeszowa. Skąd pomysł na takie działania?

Kiedy my byliśmy w potrzebie, kraje nas przyjmowały. Nawet w tej chwili Wyspy Brytyjskie przyjmują około miliona Polaków. Sam mieszkałem przez 3 lata między Arabami w Afryce. Ludźmi innego wyznania, a jednak nie przeszkadzało to w nawiązaniu przyjaźni. Będąc tam na kontrakcie budowlanym, nigdy nie zaznałem od tych ludzi nieprzyjemności. Przez trzy lata kierowałem transportem w Libii i Czadzie. Kiedyś nawet, podczas wyprawy z kolegą okazało się, że zgubił on sakwę z wszystkimi dokumentami i pieniędzmi. Po długich poszukiwaniach okazało się, że została znaleziona przez tamtejszych ludzi i zwrócona nam w nienaruszonym stanie. W mediach uchodźcy są generalizowani, przedstawiani tylko jako bandyci. Media również pomijały w moich wypowiedziach fakt, że chodziło i chodzi mi o przyjmowanie rodzin chrześcijańskich.

Ile takich osób jesteśmy w stanie przyjąć? Wszelkie deklaracje wzbudzają sporo kontrowersji wśród społeczeństwa.

Jestem za współpracą ze światem. I na takiej właśnie zasadzie prowadzę nasze miasto. Jesteśmy w stanie przyjąć kilka rodzin chrześcijańskich. Od lat jeździmy po świecie, do Korei, Japonii, Stanów Zjednoczonych, Emiratów Arabskich i wielu innych. Po przyjeździe zawsze wracam zainspirowany i gotowy na nowe inwestycje w Rzeszowie. Uważam, że należy bezwzględnie patrzeć na to, co dzieje się w świecie i za tym nadążać. Od Chińczyków, a dokładniej z Szanghaju, przywiozłem pomysł na okrągłą kładkę. Z Dubaju na fontannę multimedialną oraz klimatyzowane przystanki. Podobne przykłady można by mnożyć. Kto się izoluje, ten tylko traci.

Co nasze miasto ma do zaoferowania uchodźcom? Gdzie będą mieszkać, pracować?

Znajdą się mieszkania. Społeczeństwo z góry zakłada, że będą się źle zachowywać. A prawda jest taka, że to są inteligentni ludzie, ich historia jest dłuższa niż nasza.

Czy taka postawa była zawarta w deklaracji migracyjnej, podpisanej przez prezydentów 12 miast w Polsce?

Ja wyrażam taką postawę.

A co może Pan prezydent powiedzieć na temat poszerzenia granic miasta? Większość gmin nie jest temu przychylna…

Jestem przekonany, że wy, młode osoby, nie jesteście przeciwne. A jeśli ktoś jest przeciwny, to postaram się go przekonać, by zmienił zdanie. W sołectwa, które przyłączyliśmy od 2006 roku, wbudowaliśmy już ponad 880 milionów złotych. W styczniu tego roku granice Rzeszowa powiększyły się o nowe osiedle – Bziankę i natychmiast zaczęliśmy tu inwestycje. Najbardziej oczekiwana przez mieszkańców była rozbudowa szkoły. Za moment powstanie tu szkoła podobna do tej na Załężu. W ostatnich latach wybudowaliśmy również przepiękną szkołę i dom kultury na Przybyszówce. I o to właśnie chodzi.

A co z podatkami dla przyłączonych sołectw?

Ludzie mówią, że podatki po przyłączeniu wzrastają, co jest nieprawdą. Podobna sytuacja była ze sprzeciwem odnośnie budowy mostu Mazowieckiego, mówiono, że jest zbyt drogi i niepotrzebny. Koszt budowy tej inwestycji wyniósł ponad 180 mln zł, jednak z budżetu miasta wydaliśmy na nią tylko 16 mln zł, resztę udało się nam pozyskać z funduszy unijnych i rządu. Protestowano, że nikt nie będzie tym mostem jeździł. Dziś z meldunków i statystyk wynika, że miesięcznie przejeżdża nim 830 tysięcy pojazdów. Podobne protesty mieliśmy również w przypadku budowy fontanny multimedialnej. Pytano po co to komu, mówiono, że to za drogi gadżet. Koszt budowy fontanny to 5 milionów 800 tysięcy złotych, ale do tej pory każdy pokaz specjalny przyciąga tysiące widzów. Jeśli ktoś przyjdzie na pokaz fontanny, prawdopodobnie skorzysta również z oferty restauracyjnej, zrobi zakupy w Rzeszowie czy skorzysta z taksówki. Właśnie tak bogaci się miasto.  W Rzeszowie jest 1800 gospodarstw rolnych, korzystają one ze środków unijnych. Zwolniłem z podatków budynki gospodarcze, zniosłem również podatek za posiadanie psów. Zmniejszamy  podatki związane ze środkami transportu. Do samych przewozów dokładamy 55 milionów złotych. Podatki, które spłyną z racji przyłączenia sołectw to kropla w morzu. Znacznie więcej pieniędzy zamierzamy w te tereny inwestować. Organizujemy spotkania z mieszkańcami i wysłuchujemy ich wniosków. Nasze inwestycje w przyłączone tereny znacznie przewyższają jakiekolwiek wydatki. Dzięki włączeniu do miasta wzrasta również wartość działek. A mi zależy na tym, żeby ludzie się bogacili, bo wtedy bogate jest miasto.

Jakie są plany na najbliższą przyszłość w kwestii rozwoju Rzeszowa? Czy kolejka nadziemna ma rację bytu?

Kolejka to trudny temat. Jeździłem taką w Sydney i zamarzyłem o takiej w Rzeszowie. Cały czas rozmawiamy o tym z komisją sejmowo-samorządową. Współpracujemy z Politechniką Warszawską. Problemem są uregulowania prawne. Polskie przepisy nie przewidują środka komunikacji poruszającego się na jednej szynie. Nie poddajemy się i nadal będziemy walczyć o dofinansowanie do tej inwestycji. Podglądamy cały świat i stawiamy na postęp. W planach mamy także uruchomienie w Rzeszowie autobusów autonomicznych, co dziś dla wielu osób jest niewyobrażalne.

A czy jest szansa na Mieszkanie+ w Rzeszowie?

Chcieliśmy budować mieszkania, które byłyby objęte tym programem na Załężu, ale okazało się, że teren jest zbyt blisko oczyszczalni ścieków. Temat będziemy kontynuować. Chcemy, by powstało 160 takich mieszkań.

Rozmawiała MARIOLA SZOPIŃSKA

 

Więcej w tej kategorii: « WŁĄCZ SIĘ W KULTURĘ
Powrót na górę