Fot. Podkarpacka Biblioteka Cyfrowa Fot. Podkarpacka Biblioteka Cyfrowa

RZECZ O KOTULI

9 MAJA BR. W GMACHU WOJEWÓDZKIEGO DOMU KULTURY W RZESZOWIE ODBYŁA SIĘ PREMIERA FILMU PT. „SWÓJ NIEZNANY” W REŻYSERII ROLANDA DUBIELA. DOKUMENT Z ELEMENTAMI FABUŁY OPOWIADA HISTORIĘ FRANCISZKA KOTULI, RZESZOWSKIEGO, ALE NIE TYLKO, REGIONALISTY, KTÓREMU NASZE MIASTO ZAWDZIĘCZA POWSTANIE PRAWDZIWEGO, MIEJSKIEGO MUZEUM.

 Franciszek Kotula to tytan pracy i zaangażowania w sprawy dokumentowania i zachowywania tym sposobem dziejów Rzeszowszczyzny. Ktoś, kto będzie miał ochotę sięgnąć po publikacje nawiązujące do historii, archeologii, etnografii i folkloru, siłą faktu jest zmuszony sięgnąć po twórczość literacką Franciszka Kotuli. Nie ma zmiłuj się! Franciszek Kotula był i nadal uchodzi za najwybitniejszego znawcę regionu Rzeszowszczyzny i tej części Polski. Urodził się w 1900 r. w Głogowie Małopolskim i już od najmłodszych lat był zaciekawiony tym co wiekowe, zamierzchłe i stare. Interesowały go ludowe opowiastki, historie opowiadane przez starszych, które wzbogacał, czytając ówczesną sławę literacką Henryka Sienkiewicza. Młody Franciszek postanowił, że zdobytą wiedzę będzie przekazywać dalej, zostając nauczycielem w wiejskich szkołach. Rzeczywistość tamtych lat (po I wojnie światowej) spowodowała, że trafiał na różne placówki, a to na południe Rzeszowszczyzny, to znowu w swoje rodzinne strony. Kształcił się w komplecie nauczycielskim w Rzeszowie i właściwie ten Rzeszów wciągnął go na dobre.

PIERWSZY MUZEALNIK RZESZOWA

Prowadząc zajęcia z dziećmi i młodzieżą, zawsze zwracał im uwagę na historię, tradycję i kulturę, w której byli wychowywani. Powszechną praktyką na zajęciach u Kotuli było zetknięcie się z przedmiotem na zasadzie organoleptyki. Kotula przynosił szereg pozbieranych przez siebie po okolicy przedmiotów, które wtedy uchodziły za przeżytki, jak np. stare kołowroty, narzędzia rolnicze, wiejskie przyrządy używane w gospodarstwach domowych. Młody zapaleniec uprawiał istne muzeum i skansen w jednym na swych lekcjach i to się podobało wśród jego podopiecznych. Zwrócił też uwagę, że musi kształcić się jeszcze w dziedzinie pedagogiki, dlatego też wybrał dodatkowe kursy nauczycielskie aż w odległym Kaliszu. Po roku wrócił w rodzinne strony i związał się bliżej z Rzeszowem, gdzie uzyskał posadę nauczyciela. Tam też gromadził przedmioty i postanowił założyć szkolne muzeum, które grało rolę właściwie kącika historycznego. Kiedy wybuchła wojna w 1939 r. los pieczołowicie zebranych zabytków był niepewny. Kotula postanowił spotkać się z ówczesnym, niemieckim zarządcą miasta, Heinzem Ehausem. Ponieważ nasz lokalny łowca historii biegle władał niemieckim, powiedział, że zabytki nagromadzone przez lata odnoszą się kulturowo do ziem, o które zabiegają naziści, niemiecki urzędnik entuzjastycznie podszedł do sprawy i zaproponował nowy lokal Kotuli w samym centrum miasta – w Rynku. Franciszek Kotula nie posiadał się ze szczęścia. Postarał się o przeniesienie swego pokaźnego zbioru historycznego, archeologicznego i etnograficznego i urządził pierwsze miejskie muzeum. Muzeum istnieje tam do dnia dzisiejszego pod szyldem Muzeum Etnograficznego im. Franciszka Kotuli, jako oddział Muzeum Okręgowego w Rzeszowie.

kotula 2

PO RZESZOWSZCZYŹNIE BŁĄDZĄC...

Powyższe słowa to nawiązanie do tytułu jednej z najwybitniejszych książek Franciszka Kotuli, pt. „Po rzeszowskim Pogórzu błądząc”. Jest to zestawienie jego licznych wędrówek badawczych po regionie w poszukiwaniu motywów folklorystycznych, barwnych historii, wiejskich legend i opowiastek, które miały archaiczne podłoże i były traktowane o wiele poważniej niż by się zdawało. Słowa te to też kwintesencja podejścia Kotuli do swych badań. Aby coś poddać naukowym rozważaniom, najpierw musiał to zobaczyć na własne oczy, porozmawiać z osobą, która stawała się jego informatorem lub też spisać relację, często też spisać całe zwrotki wiejskich przyśpiewek (albo nagrać je). Kotula niczym Oskar Kolberg, dziewiętnastowieczny kronikarz ludowych motywów, dokumentował kulturę o tradycję Rzeszowszczyzny. Gromadził te materiały do swych przyszłych publikacji. Napisał samych książek kilkadziesiąt, miały one liczne wznowienia, jak choćby osławiony „Tamten Rzeszów”, który winien być punktem wyjścia dla każdego, kto interesuje się historią tego miasta. Nie wlicza się do tego licznych publikacji w formie artykułów w prasie lokalnej, periodykach naukowych, odczytów, wykładów, referatów oraz innych publikacji, które wyszły spod pióra regionalisty.

DZIEDZICTWO KOTULI

Franciszek Kotula pozostawił po sobie liczne publikacje, które nie tylko znane są w mieście i obecnym województwie podkarpackim. Jego teksty rozpoznawalne są w całej Polsce, ba! nawet i w Europie. Podczas kiedy był dyrektorem założonego przez siebie muzeum, zdarzało mu się korespondować z najlepszymi badaczami w kraju i na świecie. Drżał tylko na samą myśl, że nie starcza mu czasu na odpisywanie na co rusz dochodzącą na jego wiecznie zabałaganione biurko korespondencję. Przecież on był cały czas aktywny, bo było tyle do przejścia, tyle do spisania i udokumentowania w regionie! Dziedzictwo Kotuli to muzeum oraz kontynuatorzy jego badań, a więc pracownicy muzeum. Publicystyczną żyłkę odziedziczył po nim jego syn Bogusław, który często nawiązuje do Rzeszowa okresu powojennego, a i też wspomina o swym ojcu. Dzięki Franciszkowi Kotuli wiedza na temat czasów minionych, uchwytnych najczęściej w małych wioskach Rzeszowszczyzny, stała się nam bliższa, niemal na wyciągnięcie ręki, a przez to swojska, nasza, każdego z nas.

JAKUB PAWŁOWSKI

Powrót na górę