Zakarpacki Teatr Lalek "Bavka" z Użhorodu gra sztukę pt. Wertep" - Fot. Jakub Pawłowski Zakarpacki Teatr Lalek "Bavka" z Użhorodu gra sztukę pt. Wertep" - Fot. Jakub Pawłowski

Turystyczny skok w bok - Ciekawe miejsca poza głównym szlakiem.

Sierpień, druga część lata, część urlopu, bądź jego końcówka, dla innych dopiero początek. W ferworze podejmujemy tę ostateczną decyzję: jedziemy gdzieś. No i jest, wreszcie wiemy, gdzie odpoczniemy. Pakujemy się, jedziemy, cel przed nami, droga się ciągnie, mijamy różne miejsca, ciekawe, piękne i pytanie: czy zatrzymamy się na chwilę?

 

Rzecz niebywała, bo znamy odpowiedź na to pytanie: tak i to jak najbardziej! Możemy nawet stwierdzić dlaczego, możemy też poinformować gdzie, ale nim to nastąpi, ustalmy dwa hipotetyczne szlaki na letni, sierpniowy, krótki wypad za miasto. W przypadku Rzeszowa i jego okolic będą to: Bieszczady i Przemyśl. Dlaczego tam? Bo tam jest ciekawie, uroczo, zjawiskowo i dlatego wszyscy tam zmierzają. Nasza propozycja obejmuje trzy miejsca na głównym szlaku, które w naszym przekonaniu są ciekawe, interesujące, dające do myślenia, atrakcyjne, piękne i pouczające. Do dzieła zatem.

 

Scena, sztuka, natura i klimat

W tych czterech słowach można by było scharakteryzować miejsce, które chcielibyśmy tu przedstawić. Nie zostawimy jednak Czytelnika-turysty nienasyconego i czym prędzej wyjaśniamy szerzej, o co w zasadzie chodzi. Otóż na trasie w Bieszczady, ale też i na Przemyśl, kierując się na urokliwą trasę na Dynów i San, skręcając na Tyczyn, możemy udać się do gminy Lubenia, w której piętrzą się na pobliskich pagórkach Siedliska i przysiółek Broniakówka. Tam pośród lasów, wąwozów i górek, istnieje miejsce nietuzinkowe. Jest tam bowiem plenerowy teatr, którego właścicielem jest pan Andrzej Piecuch. Jego dzieło – Teatr „Jaruga” – specjalizuje się w sztukach lalkowych, spektaklach śpiewacko-tanecznych oraz insecnizacjach, w których łączą się światy z pogranicza kultury chłopskiej, zwyczajów ludowych, sięgających nawet czasów przedchrześcijańskich. Na miejscu owego „siedliska” znajduje się amfiteatr, scena, a także tajemnicza galeria tzw. młaków z drewna i kamienia autorstwa Aleksandra Bielendy. Spektakle w sezonie letnim odbywają się częściej, a program poszczególnych sztuk jest urozmaicony, bowiem wystawiają tam swoje dzieła aktorzy i artyści z kraju i zagranicy. Wszystko to położone jest blisko lasu, obok leśnego potoku i wzgórz, z których rozciąga się panorama na Rzeszów i dolinę Wisłoka. Dojazd tam jest możliwy od strony Rzeszowa, bądź głównej trasy na Krosno i Sanok przez Babicę. Można też tam dojechać z Tyczyna, miejscowości na trasie do Przemyśla.

miejsca2

Muzeum "Potoki" w Błażowej  - fot. Jakub Heller

 

Regionalna kolekcja, która przyprawia o zawrót głowy

Słowa te nie są rzucone na wiatr. Jadąc na Przemyśl, możemy zatrzymać się w miejscowości Błażowa, gdzie od kilkunastu już lat funkcjonuje prywatne muzeum pana Augustyna Rybki. Muzeum „Potoki” to imponująca kolekcja tysięcy zabytków, w zdecydowanej przewadze etnograficznych, tematycznie i merytorycznie odpowiadajacych dziejom ziemi tyczyńskiej i okolicy Bałażowej. To bogate zbiory gromadzone przez kilkadziesiąt lat, przez facynata, hobbistę, a jednocześnie prawdziwego znawcy kultury ludowej i dziejów regionalnych wspomnianych wyżej ziem, prawdziwie ekscytują. Znajdziemy tam pamiątki ze starej szkoły ludowej, dużą kolekcję narzędzi rolniczych i ogrodniczych, przedmioty związane z przetwórstwem różnego rodzaju, eksponaty, których znaczenie rozumiane jest wtedy, gdy pozna się specyficzne zwyczaje ludowe. Na szczęście zwiedzający mogą liczyć na fachową obsługę, to znaczy właściciel prywatnego muzeum oprowadza, wyjaśnia w gawędziarskim stylu, dzieje i znaczenie poszczególnych zabytków. Stara się odpowiedzieć na wszystkie, nawet najtrudniejsze pytania i uwagi. Samo miejsce ulokowane jest w bardzo ładnym i przystępnym miejscu, nad stawem, w pobliżu lasu, który miejscami piętrzy się na urokliwych pagórkach, z których słynie okolica. Prywatne Muzeum „Potok” to doskonały przystanek na trasie, gdzie odpoczywając, dowiedzieć się można wielu pożytecznych spraw, o których rzadko kiedy przeczytać można w sieci, posłuchać w radio lub telewizji. Tam też wchodzimy w zupełnie inny świat, bez pędu i pośpiechu. Kontempluje się stare, regionalne, a więc najbliższe nam dzieje.

miejsca3

Ptak oligoceński z Muzeum Skamieniałości i Minerałów - Fot. Robert Szybiak

 

W świecie minerałów, skał i skamielin

A kiedy już zmierzać będziemy wprost do Przemyśla lub jego najbliższą okolicę, warto zatrzymać się w Dubiecku, miejscowości słynącej z zamku, w którym urodził się Ignacy Krasicki, duchowny, szlachcic, poeta i prozaik z XVIII w. Okolica to przepiękna, gdzie toczy swe wartkie wody San, gdzie lasy pokrywają okolicę, szczególnie tę pagórkowatą, cieszą oko każdego turysty. Tam to właśnie w starym Dubiecku mieści się placówka nietypowa – Muzeum Sakamieniałości i Minerałów pana Roberta Szybiaka. Miejsce ta rozpoznawalne jest już w całym regionie, a nawet Polsce, bowiem informacje o nim znaleźć można w licznych przewodnikach i informatorach turystycznych, a także w sieci. Właściciel i twórca kolekcji, szczerze nietuzinkowej, opowiada o czasach grubo przedhistorycznych, tych sprzed tysięcy ba! milionów i miliardów lat, kiedy kształtowała się nasza planeta, kiedy kontynenty i życie na nich wyglądało zupełnie inaczej, kiedy nie było żadnego innego gatunku, który w trakcie ewolucji przemienił się w homo sapiens. Tam też obejrzeć można ponad sto zabytków geologicznych i paleontologicznych, szczątki prazwierząt jak mamut, nosorożec włochaty czy renifer, a także najbardziej rozpoznawalne znalezisko z tego miejsca, czyli skamielinę praptaka z okresu oligoceńskiego, które okazało się być odkryciem spektakularnym na skalę światową. Pasja, wiedza i erudycja, niezwykła komunikatywność, wszystko to możliwe jest do odczucia kiedy zwiedza się i uczestniczy w lekcji organizowanej przez twórcę opisywanego tu miejsca. Muzeum funkcjonuje od 2007 r. i jest prawdziwym azylem, w którym panuje niepowtarzalna i tajemnicza atmosfera. Te zabytki opatrzone są swoistym fenomenem polegającym na tym, że ma się do nich niebywały wręcz szacunek. Wszyscy nagle zdajemy siebie sprawę z tego, że pochodzą z czasów tak odległych i tak szerokich, iż życie ludzkie zmieściłoby się w nich miliony razy.

 

Region ze szlakami na boku

Takie właśnie jest Podkarpacie, region o wielu twarzach flory i fauny, a jak się też okazuje, wielu szlaków, pobocznych, równoległych z tymi najczęściej uczęszczanymi. Warto iść na przekór, warto zejść ze ścieżki, bo gdzieś tam w jej odnogach, może i na manowcach, istnieje coś niemniej interesującego, pasjonującego, pobudzającego fantazję i pokazujący nieco inny świat. Z boku.

Jakub Pawłowski

 

Powrót na górę