Fot. Archiwum AKO Fot. Archiwum AKO

ZDOBYĆ ACONCAGUĘ

SILNE KOBIETY SĄ NIEWĄTPLIWIE OGROMNĄ MOTYWACJĄ. A SIŁA JEST OGROMNYM ATRYBUTEM W STARCIU Z BEZMIAREM WYSOKICH GÓR. AMBICJA, KOBIECOŚĆ ODWAGA – TO WŁAŚNIE TE KLUCZOWE CECHY POMAGAJĄ EWIE SIETESKIEJ, KINDZE ZEMLIK, BEACIE WINIARSKIEJ, IWONIE MAJCHER, MAGDZIE KARNAS, PAULINIE DRAGAN, WERONICE TUREK I MARCIE PASIERBEK W SPEŁNIENIU NAJWIĘKSZEGO MARZENIA – ZDOBYCIU ACONCAGUI. CHOCIAŻ NA KONCIE MAJĄ NIEMAŁE OSIĄGNIĘCIA, WŚRÓD NICH M.IN. WYPRAWĘ W ALPACH I ZDOBYŁY GROSSGLOCKNER’A (3798 M. N.P.M.), NIE ZAMIERZAJĄ ZWALNIAĆ TEMPA, WRĘCZ PRZECIWNIE. JAK POKONAĆ SWOJE SŁABOŚCI I OSIĄGAĆ KOLEJNE, GÓRSKIE CELE? PYTAMY U ŹRÓDŁA.

 

Wasze motto brzmi: „Góry są środkiem, celem jest człowiek. Nie chodzi o to, by wejść na szczyt, robi się to, aby stać się kimś lepszym”. Jakie zastosowanie w praktyce mają dla Was te słowa?

Każde wyjście w góry to przede wszystkim spędzenie czasu z przyjaciółmi oraz doświadczenie, dzięki któremu możemy stawać się lepsze. Góry przez to, że są tak potężne, uczą pokory, ale pokazują też piękno natury. Pozwalają nam oderwać się od codziennego pędu, pozwalają trochę pokontemplować, podjąć refleksję. Dla nas to nie szczyt jest najważniejszy, ale droga do niego. Czasem bywa łatwiejsza, czasem trudniejsza i wtedy nabywamy najwięcej umiejętności. Pokonujemy swoje słabości, poznajemy siebie nawzajem i wspólnie staramy się rozwiązać napotkane problemy. W ten sposób każda z nas staje się lepsza, ponieważ dowiaduje się czegoś nowego nie tylko o sobie, ale też o drugim człowieku.

Czy to właśnie czujecie? Zdobywanie szczytów wzbogaca Was wewnętrznie?

Zdecydowanie tak. Góry uczą wielu rzeczy, ale przede wszystkim dają spokój i satysfakcję. Każdy zdobyty szczyt to satysfakcja z osiągniętego celu, ale często też z wygranej walki z samym sobą. Bo kiedy pogoda nie dopisuje albo pojawiają się inne trudności, to staramy się nie poddawać, odnaleźć wewnętrzny spokój, zmierzyć z problemem i ruszyć dalej. W ciągu jednego dnia można przeżyć całą gamę uczuć i różnych stanów: od radości i nieustanego uśmiechu po ogromne zmęczenie i chwilowe rozczarowanie. Jednak dla nas najważniejszą lekcją płynącą z gór za każdym razem jest lekcja pokory i cierpliwości, których tak trudno nauczyć się na nizinach.

Dlaczego akurat Aconcagua stała się Waszym życiowym celem?

Przede wszystkim dlatego, że jest to dla nas wyzwanie, trudne, ale osiągalne. Wymaga wielu działań i wytrwałości, a to jest nasza wspólna cecha: wytrwale dążymy do obranych celów. Chcemy krok po kroku zrealizować wspólne marzenie.

Podbiłyście Tatry. Kiedy rozpoczęła się Wasza przygoda, a zarazem miłość do gór?

Trudno wskazać jeden moment, ponieważ niektóre z nas mają do czynienia z górami od dziecka, a niektóre zaraziły się tą miłością dopiero na studiach. Za to łatwo możemy określić moment, w którym zaczęła się nasza wspólna przygoda, bo poznałyśmy się na sekcji wspinaczkowej. Wspólne treningi i wspólna chęć działania przełożyły się na pasję górską.

Ambicja-Kobiecość-Odwaga, to najczęściej wymieniane przez Was cechy charakterystyczne, a także  początek wyrazu, który jest kwintesencją projektu (AKO-Aconcagua). Dlaczego akurat na te czynniki kładziecie największy nacisk?

Wszystkie te czynniki są odzwierciedleniem naszego charakteru. Ambicja to stawianie sobie nowych celów i wyzwań, zaś odwaga jest nam potrzebna, by je osiągnąć. W tym wszystkim nie zapominamy o naszej kobiecości, która jest połączeniem zarazem siły i delikatności. Tym wszystkim kierujemy się w życiu, nie tylko w górach. Ambicja, Kobiecość i Odwaga towarzyszą nam na co dzień. Sprawiają, że nie poddajemy się i każdą porażkę zamieniamy w sukces!

Wasz team składa się wyłącznie z kobiet, to celowy zabieg? Jak udało Wam się odnaleźć siebie nawzajem i zjednoczyć w tak nietypowym celu?

Nie było to celowe. Tak wyszło (śmiech). Wydaje nam się, że obecnie kobiety bardziej niż mężczyźni poszukują nowych doznań i dlatego łatwiej nam się zmobilizować. Poza tym, my kobiety czujemy potrzebę dzielenia się swoimi osiągnięciami, a razem można więcej! Tak jak wspomniałyśmy wcześniej, połączyła nas wspólna pasja, którą jest wspinaczka. Od niej rozpoczęła się nasza przygoda. Najpierw wspólne treningi, później wypady w góry, a następnie powstał pomysł bloga i zdobycia Aconcagui.

Wasze największe osiągnięcia i sukcesy, które stanowią również przygotowanie do spełnienia Waszego największego górskiego marzenia?

Jesteśmy w trakcie zdobywania Korony Gór Polski. Chodzimy też dużo po Tatrach. Szczególnie zakochałyśmy się w zimowych warunkach. Niektóre z nas były w Alpach i zdobyły Grossglockner’a (3798 m. n.p.m. ) – najwyższy szczyt Austrii oraz Maromolade (3343 m.n.p.m.) – najwyższy szczyt Dolomitów. Niektóre mają też za sobą trekking po Kaukazie. Przygotowaniem jest dla nas również wspinanie w skałach. Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że skały mamy „pod nosem” i nie potrzebujemy dużo czasu na zorganizowanie się.

Jakimi radami obdarzyłybyście naszych Czytelników, chętnych by rozpocząć swoją przygodę z górami?

Trzeba mierzyć siły na zamiary, pamiętać, że nie czas i tempo są najważniejsze. Na samym początku ważne jest dobranie sobie odpowiednich celów, żeby szybko się nie zrazić. Często wybierając strome podejścia, trzeba liczyć się z tym, że wędrówka może być zbyt męcząca. Dlatego zaczynając przygodę z górami, warto wybrać łagodne podejścia i krótsze trasy. My w szczególności polecamy Połoniny w Bieszczadach. Warto też pamiętać, że góry wymagają wysiłku fizycznego, ale to z niego przychodzi siła, a poczucie siły rodzi przyjemność.

Zdobywanie szczytów to także ryzyko związane z niebezpieczeństwem wynikającym np. z warunków atmosferycznych. Co jest dla Was największą przeszkodą podczas wspinaczki?

Rzeczywiście, chodzenie po górach niesie ze sobą pewne ryzyko, związane szczególnie ze zmiennością warunków atmosferycznych.  Należy jednak odpowiednio się przygotować, sprawdzić prognozę, z rozwagą podejmować decyzje co do trasy, ewentualnego odwrotu, niezbędnego wyposażenia (szczególnie w zimie) i to wystarczy, by zminimalizować ryzyko. Nie lubimy wędrówek w deszczu. Niską temperaturę czy śnieg jesteśmy w stanie znieść, ale podczas deszczu w ciągu 5 minut wszystko jest mokre, plecaki 2 razy cięższe i przez to wędrówka jest męcząca fizycznie i psychicznie. Ponadto robi się ślisko i trzeba uważać, żeby nie nabawić się kontuzji.

Propagujecie również bieganie. Czy na tym polu działacie zawodowo czy raczej hobbystycznie?

Bieganie jest dla nas przyjemnością i podobnie jak zdobywanie szczytów kształtuje siłę naszego charakteru. Trening to również świetny sposób na rozładowanie stresu i napięcia po całym dniu pracy! Traktujemy to bardziej hobbystycznie. Choć lubimy też podejmować związane z bieganiem sportowe wyzwania. Obecnie jedna z nas chce przebiec maraton w Gdańsku, a także ultramaraton Podkarpacki na trasie 52 km. W tamtym roku w Rzeszowie niektóre z nas przebiegły swój pierwszy półmaraton. Świetny bieg i rewelacyjna atmosfera!

Rozmawiała  MARIOLA SZOPIŃSKA

 

Powrót na górę