Fot. Paweł Dubiel Fot. Paweł Dubiel

Chcemy odzyskać tytuł mistrza Polski

Rozmowa z Bartoszem Górskim – wiceprezesem siatkarskiej drużyny Asseco Resovia.

 

Jaka była Pańska reakcja na mistrzostwo świata w siatkówce wywalczone przez naszą reprezentację?

Czułem radość i dumę. Także z tego powodu, że tak wielu mistrzów świata mamy w swojej drużynie. Dla klubu jest to ogromne wyróżnienie i prestiż. Na tych mistrzostwach grało aż 9 zawodników Asseco Resovii i z uwagą śledziłem występy każdego z nich. Kiedy jechałem na pierwsze spotkanie na Stadionie Narodowym obawiałem się, że nietypowe warunki oraz ponad 60 tysięcy kibiców mogą nieco sparaliżować naszą drużynę. Okazało się, że moje obawy były bezpodstawne. Na tym meczu zaważyłem, że drużyna jest świetnie skomponowana, zarówno sportowo jak i pod względem charakterów. Na trybunach czuć było radość z każdego zdobytego punktu i to nakręcało naszych reprezentantów. Taki „team spirit” pozwala wychodzić z najtrudniejszych sytuacji, czego doświadczyliśmy wielokrotnie także podczas naszych spotkań ligowych. A na mecz finałowy jechałem już względnie spokojny, bo przeczuwałem, że ta drużyna może osiągnąć coś wielkiego. Mistrzostwo świata to wspaniały sukces wielu ludzi, którzy nie bali się zaryzykować. Historia jakby zatoczyła koło – mistrzostwo świata w ‘74 roku też zdobyliśmy z trenerem-debiutantem i po zaskakujących decyzjach personalnych.

 

Jakie wrażenie robił mecz otwarcia na Stadionie Narodowym?

To było ogromne wydarzenie sportowe i organizacyjne. A 60 tysięcy kibiców na trybunach śpiewających hymn narodowy spowodowało, że czuło się ciarki na plecach. Natomiast z punktu widzenia regularnych rozgrywek, które odbywają się na co dzień, stadion nie do końca nadaje się na mecze siatkarskie. Gdy dotarłem na swoje miejsce, to okolicznościowe folie przyklejone do krzesła lekko powiewały, więc na pewno miało to jakiś wpływ na warunki meczowe i grę zawodników. Natomiast jako miejsce na mecz okazjonalny, jako podkreślenie wagi i rangi wydarzenia, to świetny pomysł. Jest to wspaniała popularyzacja siatkówki. Być może kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy ludzi zainteresuje się siatkówką, co przełoży się na oglądalność transmisji z meczów ligowych i zainteresowanie sponsorów. Mam nadzieję, że ten sukces będzie dobrze wykorzystany marketingowo.

 

Jak się to ma do koncepcji powiększenia ilości miejsc dla kibiców na hali Podpromie?

Jesteśmy świeżo po sprzedaży karnetów na zbliżający się sezon i tak jak w roku ubiegłym, sprzedało się 100% karnetów, więc pozostaje po kilkaset biletów na każdy mecz. W tamtym sezonie mieliśmy średnią frekwencję na poziomie 98% i oczywiście o te 2% trzeba powalczyć, choć generalnie o frekwencję w Rzeszowie się nie obawiam. Przydałaby nam się większa hala. Taką potrzebę pokazało zainteresowanie meczami półfinałowymi i finałowymi w zeszłym sezonie, gdzie zapotrzebowanie było kilka razy większe niż pojemność hali. W tej chwili trwają w Ratuszu prace nad koncepcjami rozbudowy hali Podpromie. Zobaczymy, czy będą to prace budowlane, czy sama zmiana konstrukcji trybun, co zaproponowałem na sesji Rady Miasta. Myślę, że w ciągu najbliższych tygodni rozstrzygnie się, która z koncepcji będzie realizowana. Liczba miejsc może wzrosnąć od 1.500 do 2.500 krzesełek. Myślę, że docelowo ok. 6.300 to optymalna ilość dla naszego regionu, aby wszyscy chętni mieli możliwość choć raz w sezonie zobaczyć widowisko sportowe na najwyższym poziomie.

 

Jak wyglądają przygotowania drużyny do sezonu?

Zwykle jest tak, że kiedy drużyna posiada w swoim składzie dużą ilość reprezentantów kraju, te przygotowania są dość ograniczone. Zaczęliśmy w sierpniu z czteroma zawodnikami. Stopniowo dołączali zawodnicy, którzy kończyli grę na Mistrzostwach Świata. Na samym końcu dołączyli ci, którzy grali do szczęśliwego końca. Myślę tu o naszych reprezentantach i Jochenie Schopsie. Podczas pierwszych meczów przedsezonowych bardzo pochylamy się nad zdrowiem każdego zawodnika, nie szafujemy ich siłami. Po to też budowaliśmy szeroki skład, aby każdy z nich mógł zapewnić odpowiedni poziom sportowy. Mam nadzieję, że tak będzie, bo sezon jest niezwykle intensywny. Dużo spotkań w systemie środa – sobota, więc tutaj każdy punkt jest na wagę złota i nie chcemy powtórzyć sytuacji sprzed dwóch lat, gdzie zakończyliśmy fazę zasadniczą na czwartym miejscu i już mecze ćwierćfinałowe z Bełchatowem były niezwykle trudną batalią, z której na szczęście wyszliśmy zwycięsko. Wyciągnęliśmy wnioski i chcemy wygrywać od samego początku. Oprócz szerokiego składu stawiamy również na świetny sztab szkoleniowy, trenera przygotowania atletycznego, fizjoterapeutów, odpowiednie zaplecze medyczne, co pozwoli unikać kontuzji i przeciążeń w trakcie sezonu. Myślę, że z tego już jesteśmy znani, że sztab szkoleniowy pozwala odpowiednio prowadzić zawodników, tak, aby pod koniec sezonu byli w optymalnej formie.

 

Kilka zdań o owych zawodnikach (Michał Żurek, Dawid Dryja, Marko Ivović, Rafał Buszek, Russell Holmes).

Mamy pięciu nowych zawodników, w tym dwóch powracających, myślę tutaj o Dawidzie Dryji i Rafale Buszku. Jestem pewien, że każdy z nich jest mocno zdeterminowany, aby osiągać sukcesy. Oni mają jeszcze coś do udowodnienia. Oczywiście w Rzeszowie presja zawsze jest ogromna, gramy o najwyższe cele, ale nowi zawodnicy to odpowiedni ludzie, którzy dzięki swojemu poziomowi sportowemu będą potrafili te cele realizować.

 

Ile osób pracuje wokół zawodników, czuwa nad profesjonalnym funkcjonowaniem klubu?

Mamy dwóch trenerów, dwóch statystyków, trzech fizjoterapeutów i trenera przygotowania atletycznego, a także menagera drużyny, który czuwa nad kwestiami logistycznymi. Jest to wypracowana koncepcja i sprawdzeni ludzie, którzy są ekspertami w swoim fachu i do których zawodnicy mają pełne zaufanie. Wiedzą, że to, co im proponujemy się sprawdza. Myślę, że ostatnie wyniki to potwierdzają. Dzięki tym ludziom, dzięki naszej publiczności i marce, jaką udało nam się wypracować przez ostatnie lata, jesteśmy poważnie rozpatrywani przez wszystkich zawodników, którzy chcą rozwijać swoją karierę. Oczywiście finansowo nie możemy się równać z najbogatszymi klubami z Włoch, Rosji i Turcji, ale mamy kilka innych atrybutów do zaoferowania, np. naszych wspaniałych kibiców, którzy są z nami na dobre i na złe. Sami zawodnicy powtarzają, że czują od nich ogromne wsparcie. My dodatkowo w tym sezonie umieścimy w hali wielkoformatowe wydruki z sesji zdjęciowej z kibicami tak, aby przypominały zawodnikom drużyn przeciwnych, że oprócz zawodników mają przeciwko sobie 4 tysiące wspaniałych kibiców, którzy swoimi gardłami i rękoma w spontanicznym dopingu tworzą niesamowita atmosferę. Jeżeli kogoś na drugi dzień po meczu nie boli gardło i ręce, to znaczy, że go na nim nie było (uśmiech).

 

Jakie cele stawia sobie w tym roku drużyna i klub?

W zeszłym roku straciliśmy tytuł mistrza Polski i bardzo chcielibyśmy go odzyskać. Sporo czasu upłynęło też od ostatniego zdobycia Pucharu Polski i to jest nasz kolejny cel. W Lidze Mistrzów w zeszłym roku zabrakło niewiele, aby znaleźć się w finałowej czwórce. To także chcielibyśmy poprawić. Warto także zwrócić uwagę na to, że zostaliśmy liderem, jeżeli chodzi o marketing sportowy. Pokazuje to, że mamy ogromny potencjał i udaje nam się go dobrze wykorzystywać. Dziękujemy ponad trzydziestu sponsorom, którzy są skupieni wokół klubu, dzięki którym funkcjonujemy. Rozwijamy dla nich projekty B2B i B2C, programy hospitality, staramy się dla każdego ze sponsorów przygotować indywidualny model biznesowy, zarówno wizerunkowy, jak i sprzedażowy. Klub jest dobrze opisany organizacyjnie i stanowi grupę kompetentnych i profesjonalnie przygotowanych ludzi, mamy także dobrze opisane procedury przygotowań do meczów. Rozwijamy sprzedaż naszych upominków siatkarskich, zarówno online jak i do klientów biznesowych. Dziękujemy też kibicom, którzy są dla nas niezwykle ważni. Pamiętamy o tym i czujemy się zobowiązani, aby stawać się dla nich coraz lepszym klubem.

Rozmawiał Bartłomiej Skubisz

 

Powrót na górę