Moim celem jest Rajd DAKAR

MÓWI JAROSŁAW KALINOWSKI POCHODZĄCY Z RZESZOWA RAJDOWIEC ŚCIGAJĄCY SIĘ NA QUADACH. REPREZENTANT POLSKI Z SUKCESAMI  W MIĘDZYNARODOWYCH RAJDACH W ROZMOWIE Z D&N OPOWIADA O SWOJEJ SPORTOWEJ KARIERZE I  SNUJE AMBITNE PLANY NA PRZYSZŁOŚĆ.

 

Jak wspominasz swoją żużlową przygodę? Dlaczego zakończyła się stosunkowo szybko?

Żużel był bardzo ważną częścią mojego życia. Licencje uzyskałem w 1996 r, w 1997 byłem zawodnikiem klubu z Lublina, w 1998 i 1999 jeździłem w Krośnie. Na sezon 2000 miałem podpisaną umowę w Rzeszowie ze Stalą. Klub, z którego pochodziłem - Inter Polan Rzeszów nie dostarczył na czas kontraktu do Głównej Komisji Sportu Żużlowego, a to oznaczało, że w sezonie 2000 dostałem karencje i nie mogłem startować w meczach. Po sezonie przerwy moje życie trochę się pozmieniało i do speedwaya juz nie wróciłem.

A czy umiejętności, które nabyłeś podczas jazdy na żużlu przydają się w jakiś sposób w jeździe quadem?

Tak i nie (uśmiech). Tak dlatego, że potrafię zorganizować w sposób profesjonalny przygotowanie do sezonu, wiem jak dużo znaczy przygotowanie sprzętu, na co zwracać uwagę. Nie, bo w żużlu ścigamy się na dystansie  60-70 sekund, jedziemy na 100% jak sprinter. Jeden mały błąd i przegrywasz. W rajdach trzeba kalkulować, czy wytrzyma sprzęt, czy podjęcie ryzyka i przejechanie zakrętu na 110% za którym nie wiemy co jest, nie przyniesie odwrotnego skutku. Im dłuższe odcinki, tym bardziej trzeba kalkulować i mieć swoja taktykę. Po doświadczeniach żużlowych ciężko było mi przy długich odcinkach kalkulować, jeździłem na 110% na każdym odcinku. Teraz juz wiem, ze trzeba czasami zwolnic (uśmiech)

Amatorska jazda quadem, to rozrywka dostępna praktycznie dla wszystkich, ale bywa niebezpieczna. Na co trzeba uważać podczas jazdy?

Myślę, że najważniejsze, to zachować zdrowy rozsadek. Quad ma cztery koła i ludzie często popełniają podstawowy błąd nie używając kasku. Również pokonywanie zakrętów z większa prędkością wiąże się z umiejętnością balansowania na takim pojeździe. Często można zobaczyć w internecie filmiki, na których ludzie pokonują zakręt z dużą prędkością, nie balansując i są „wypluwani” z quada. Dramat! A później słyszymy, że quady są niebezpieczne.

Sam amatorsko jeździłeś na quadach. Co sprawiło, że postanowiłeś zająć się tym zawodowo?

Zakończyłem przygodę z żużlem i dla zabawy jeździłem motocyklami, kolega kupił dwa quady i tak się zaczęło. Całe życie w głowie miałem rajdy długodystansowe jak Dakar. Każdy kolejny kilometr przejechany quadem utwierdzał mnie w przekonaniu, że to właśnie nim chcę pojechać na ten rajd. Wiele lat i przejechanych kilometrów uświadomiło mi, że to juz czas, aby spróbować się z najlepszymi w tej kategorii, dlatego zacząłem ścigać się w rajdach Baja. Jest to etap w życiu, który przygotowuje mnie do najcięższego i najdłuższego rajdu na świecie - Rajdu Dakar.

Czy quad, na którym może przejechać się „zwykły śmiertelnik” rożni się znacząco od maszyny dla zawodowców?

Oj tak, to zupełnie dwa rożne pojazdy. Quad rajdowy budowany jest od podstaw pod konkretnego zawodnika i jego preferencje. Każdy quad rajdowy ma cechę wspólną, której nie znajdziemy w quadzie cywilnym. To metromierze, które pokazują nam bardzo dokładnie na którym jesteśmy kilometrze, na jaki azymut jedziemy. Do tego roadbook, urządzenie, w które mamy wkręconą książkę drogową, sami ją przewijamy i kontrolujemy na którym jesteśmy kilometrze i gdzie mamy jechać. W samochodach podczas rajdu tym wszystkim zajmuje się pilot i mówi kierowcy gdzie ma jechać i czego może się spodziewać.

Co oznacza dla Ciebie powołanie przez PZMot do Kadry Narodowej?

Na pewno to, że muszę jeszcze ciężej pracować. Życie moje i mojej rodziny podporządkowane jest całkowicie pod sport i przygotowania do kolejnych rajdów. To treningi, ścisła dieta, sposób życia, Bardzo się cieszę, że zostałem powołany do Kadry Narodowej i robię wszystko, by godnie reprezentować Polskę.

Co do tej pory uważasz za swój największy sportowy sukces?

Dwa rajdy: Baja Aragon w Hiszpanii 2014 Puchar Świata Rajdów Baja, najcięższy i najdłuższy rajd baja w Europie. 1000 km w dwa dni, w bardzo zróżnicowanym terenie przy temperaturach powyżej 40 stopni C. Ukończyłem go na podium (3 miejsce), co wcześniej nie udało się podczas debiutu żadnemu quadowcowi z Polski. Drugi to Baja Carpathia Puchar Polski Rajdów Baja, Mistrzostwa Europy Rajdów Baja. Rajd, w którym zdobyłem 1 miejsce w trzech klasyfikacjach: Mistrzostwa Europy, Puchar Polski, generalna klasyfikacja q2 i q4. W tym rajdzie wystartowała cała polska czołówka, takiego zestawienia wcześniej i do dzisiaj nie było. Zabrakło tylko Rafała Sonika, który w polskich rajdach nie startuje.

Jak wyglądają Twoje sportowe plany na najbliższy sezon i jakie jest Twoje największe sportowe marzenie?

Każdego dnia trenuję i rehabilituję się po ciężkiej kontuzji, której doznałem w 2015 podczas Rajdu Baja Aragon w Hiszpanii. Doznałem otwartego złamania uda oraz wielu innych urazów. Na dzień dzisiejszy jest juz dobrze, czekam na pozwolenie od lekarzy kiedy będę mógł usiąść na quada i zacząć przygotowania do kolejnych rajdów. W planach mam start w jakimś polskim rajdzie Baja. W sezonie 2017 jedziemy na dwa rajdy do Afryki, które maja mnie przygotowywać do startu w Rajdzie Dakar w 2018. Wszystko będzie zależało od tego, czy uda nam się zamknąć budżet. Wszystko jest na dobrej drodze. Największym sportowym marzeniem oczywiście jest start i meta w rajdzie Dakar! Dziękuję bardzo sponsorom, dzięki którym startuję i którzy pomagają w realizowaniu projektu Dakar 2018.

DANIEL  KOWALCZYK

 

Powrót na górę