W RAJDACH NIE MOŻNA NICZEGO BRAĆ ZA PEWNIK

KAJETAN KAJETANOWICZ JEST MISTRZEM EUROPY I LIDEREM TEGOROCZNEGO CYKLU ERC. JEST TAKŻE CZTEROKROTNYM MISTRZEM POLSKI W RAJDACH SAMOCHODOWYCH.

 

Piotr Kłeczek: Rajd Rzeszowski debiutuje w cyklu ERC. Wielokrotnie w nim startowałeś i wygrywałeś. Znasz świetnie specyfikę tego rajdu. Myślisz ze podkarpackie oesy będą dobrą wizytówką polskich rajdów w Europie?

Kajetan Kajetanowicz: Myślę, że nie tylko oesy, ale także okolice Rzeszowa spodobają się kibicom z całego świata – tym którzy zdecydują się oglądać rajd na żywo, jak i tym, którzy podkarpackie krajobrazy zobaczą w relacjach Eurosportu. Kierowcy z całego świata już lubią przyjeżdżać do Polski, by rywalizować na szutrowych odcinkach Rajdu Polski. Jestem przekonany, że po Rajdzie Rzeszowskim jeszcze bardziej polubią nasze asfalty, zwłaszcza że w tej imprezie zawsze dużo się działo (uśmiech). Wszystko przez wymagające, wąskie, raczej równe oesy. To teren pagórkowaty, więc trasy charakteryzują się się dużą liczbą szczytów i zakrętów przez szczyty, co sprawia, że są mocno urozmaicone. Osobiście lubię ten rajd za konfigurację a także zmienną przyczepność odcinków. Trzeba  perfekcyjnie czytać drogę żeby być na tym rajdzie szybkim – szczególnie dużo zabawy jest wtedy, kiedy pada deszcz. Wtedy mam największą frajdę z jazdy, bo przyczepność na jednym odcinku specjalnym może zmienić się diametralnie kilka a nawet kilkanaście razy.

Koledzy z cyklu ERC podpytywali Cię o specyfikę Rajdu Rzeszowskiego? Dla większości z nich to będzie debiut w tym rajdzie.

Myślę, ze nasi rywale do tytułu Rajdowych Mistrzów Europy mają swoje sposoby zbierania informacji i na pewno dobrze przygotują się do tego startu. Ostatnie sezony FIA ERC pokazują, że znajomość specyfiki lokalnej rundy nie zawsze jest decydująca. Wielu zawodnikom, w tym nam, dzięki ciężkiej pracy i dobrym przygotowaniom, udawało się być bardzo konkurencyjnym, nawet w debiutach na obcej ziemi.

Myślisz że polska runda ERC pomoże Ci w obronie tytułu? Nie ma wątpliwości że będziesz tu faworytem?

To miło, że nie macie co do tego wątpliwości (śmiech). Ja podchodzę do tego nieco inaczej. Trochę już tych rajdów przejechałem, a wszystkie poprzednie sezony utwierdziły mnie w przekonaniu, że w rajdach niczego nie można brać za pewnik i niczego nie dostaje się za darmo. Właśnie dlatego tak się emocjonujemy tą dyscypliną. Kochamy ją za piękno i nieprzewidywalność. Oczywiście, jak zawsze damy z siebie wszystko i będziemy walczyć o jak najlepszy wynik. To wielka frajda i odpowiedzialność walczyć przed własną publicznością, ale dla nas każdy rajd w Mistrzostwach Europy jest równie ważny, bo na koniec sezonu każdy punkt będzie się liczył. Nie ma znaczenia czy zdobędziemy go w Rzeszowie, Zlinie, Tartu, Lipawie czy Nikozji.

Kto będzie tu Twoim najgroźniejszym rywalem - konkurenci z ERC jak Łukjaniuk, czy Ci którzy zawsze są mocni w Rajdzie Rzeszowskim jak np. Grzegorz Grzyb?

Tak naprawdę, to mam nadzieję, że lista kandydatów do zwycięstwa będzie o wiele dłuższa i losy wygranej będą się ważyć do ostatniego oesu, trzymając kibiców w niesamowitym napięciu. W końcu o to w tym sporcie chodzi (uśmiech). Nie zapominajmy także o innych polskich zawodnikach, wśród których jest m.in. urzędujący mistrz kraju Łukasz Habaj.

Gdy myślisz o Rajdzie Rzeszowskim, jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie?

Bez wątpienia zawsze zacięta rywalizacja, na trasach na których nawet przez moment załoga nie może odetchnąć. Pamiętam też nieprzewidywalne, nagłe zmiany pogody, jakie tu doświadczyłem. Jest jeszcze jeden powód dla którego dobrze wspominam Rajd Rzeszowski - to tutaj kilka lat temu wygrałem swój pierwszy odcinek w klasyfikacji generalnej (uśmiech).

Mamy rajd w cyklu WRC, mamy teraz rajd w cyklu ERC. Polscy kierowcy rządzą w klasyfikacji generalnej ERC, ERC2, Łukasz Pieniążek jest drugi w JERC. Pojawiła się jakaś nowa jakość w polskich rajdach? Nigdy nie byliśmy za granica postrzegani jako szczególnie rajdowy kraj.

Może czas najwyższy to zmienić? (śmiech). Cieszę się, że po chudszych latach polski sport rozkwita i to nie tylko jeżeli chodzi o rajdy. Także w innych dyscyplinach jesteśmy coraz mocniejsi. To budujące, że polscy zawodnicy potrafią się pokazać za granicą z dobrej strony, ale równie ważne i miłe jest to, że potrafimy organizować imprezy sportowe na światowym poziomie, które są później dobrze wspominane. Dowodem na to jest właśnie fakt, że Rajd Rzeszowski trafił do kalendarza FIA ERC (uśmiech).

Rozmawiał PIOTR KŁECZEK

 

Powrót na górę