Fot. Patryk Ogorzałek Fot. Patryk Ogorzałek

AMERYKA ZDOBYTA

WILLIS TOWER - WIEŻOWIEC, KTÓRY ZNAJDUJE SIĘ W CENTRUM CHICAGO W STANIE ILLINOIS W USA OKAZAŁ SIĘ DLA TRIALOWCA, KRYSTIANA HERBY, NIEBYWAŁYM WYZWANIEM. POKONANIE BLISKO 3,5 TYSIĄCA STROMYCH SCHODÓW ZAJĘŁO RZESZOWIANINOWI 3 GODZINY. TO JUŻ PIĄTY REKORD GUINESSA KRYSTIANA I, JAK ZAPOWIADA NIE OSTATNI.

 

3461 stromych schodów, 3 godziny skakania na rowerze - to ogromny wysiłek. Zmagałeś się z bólem nóg, skurczami. Miałeś chwilę zwątpienia, poddania się?

Rzeczywiście ten budynek był wyjątkowo wymagający. Pokonywanie wysokich i stromych schodów wymagało ogromnego wysiłku. Przez ostatnie trzydzieści kilka pięter walczyłem ze skurczami rąk, a pod koniec jeszcze nóg i chwilami naprawdę miałem dość. Ale nie jestem typem człowieka, który łatwo się poddaje, więc musiałem wskoczyć na szczyt.

Willis Tower w Chicago był twoim 13 budynkiem na który wskoczyłeś na rowerze. Pierwszym w Ameryce, która słynie z drapaczy chmur. Czy masz już na oku inne budynki na tym kontynencie?

Ameryka to czwarty kontynent, na którym zdobyłem budynek. Na razie nie planuję tu wracać, bo w Azji jest tych wysokich budynków więcej, ale nie mówię nie. Teraz muszę wrócić do domu, odpocząć i dopiero wtedy zacznę planować kolejne wyprawy.

Jak przyjęła Cię amerykańska Polonia?

Amerykańska Polonia okazała się dla mnie bardzo gościnna. Spotkałem mnóstwo życzliwych i pomocnych ludzi. Ci ludzie są z pewnością najmilszym wspomnieniem, jakie przywiozę z Chicago do domu.

Ile rekordów Guinnessa masz już na swoim koncie?

W Chicago ustanowiłem swój 5 rekord Guinnessa.

Który z budynków zdobytych dotychczas wspominasz najbardziej?

Najlepiej skakało mi się w Szanghaju. Klatka schodowa idealnie nadawała się do skakania na rowerze, w Taipei również było super, ale najmilej wspominam Rose Rayhaan w Dubaju. Współpraca z nimi była na najwyższym poziomie.

Podczas Twoich wyczynów towarzyszy Ci grupa sprawdzonych przyjaciół i oczywiście żona. Liczysz się z ich wsparciem, wskazówkami, radami, czy jak skaczesz to odbywa się to w ciszy?

Nie skaczę w ciszy, wolę, aby Ci którzy idą za mną, rozmawiali. Cisza męczy i sprawia, że czas się dłuży. W Willis Tower towarzyszyło mi sześć osób. Każda miała swoją funkcję ale oczywiście zawsze najważniejsza jest moja żona Natalia, która podaje mi picie, żele energetyczne, a także czasy i numery pięter, na których się znajduję.

Który budynek chciałbyś „zaliczyć” jako następny?

Jeszcze nie wiem, co będzie następne, ale mam kilka pomysłów. Jak już załatwię zgodę od tych budynków, to wtedy powiem.

Czy zauważyłeś, że dzięki Tobie coraz więcej młodych osób uprawia trial rowerowy?

Rzeczywiście, przez ostatnich kilka lat zainteresowanie trialem rowerowym wzrosło. Nie wiem, czy to tylko moja sprawka, ale jeśli tak, to bardzo się cieszę.

Jak dbasz o kondycję? Codziennie ćwiczysz, biegasz, zdrowo się odżywiasz?

Ćwiczę prawie codziennie: podstawa to rower, ale również ćwiczenia siłowe, sporo biegam - w tym roku przebiegłem już ponad 1500 km. Jestem uzależniony od sportu i dobrze mi z tym.

Dziękuję za rozmowę i życzę Ci kolejnych sukcesów.

Rozmawiała IZA SZULC

 

Więcej w tej kategorii: « MISTRZYNI SPORTU Z RZESZOWA
Powrót na górę