„Nie porwiemy się z motyką na słońce”

marcin wojtowiczDwie dekady musiały minąć, by Rzeszów znów doczekał się żeńskiej siatkówki na poziomie I-ligowym. W nowym sezonie na tym szczeblu rozgrywkowym wystąpi drużyna Developresu.

Awans rzeszowska drużyna wywalczyła na własnym terenie podczas czerwcowego turnieju mistrzyń II ligi. W decydujących meczach zespół Tomasza Kamudy pokonał silne ekipy Karpat Krosno i Politechniki Częstochowskiej. – Chyba nie ma bardziej zgranego zespołu od nas – oceniła MVP turnieju Magda Olszówka. Do meczów na ekstraklasowym zapleczu Developres przystąpi jeszcze mocniejszy, bo do zespołu dołączyły m.in. reprezentantki Polski! To efekt dość niespodziewanej zmiany na stanowisku trenera drużyny na Marcina Wojtowicza. W rozmowie z naszym magazynem były już opiekun I-ligowej AGH Galeco Wisły Kraków, a wcześniej m.in. Sparty Warszawa i asystent trenera młodzieżowej reprezentacji Polski, zdradził kulisy przeprowadzki do Rzeszowa i podzielił się swoją wizją prowadzenia zespołu.

 

Skąd pomysł na zamianę stolicy Małopolski na stolicę Podkarpacia?

Mając dość dobre rozeznanie w siatkarskim świecie dowiedziałem się o tym, że Developres poszukuje trenera. I że moja kandydatura została zarekomendowana zarządowi klubu wraz z trzema innymi nazwiskami. A że akurat w moim dotychczasowym klubie nie dzieje się za dobrze, postanowiłem złożyć swoją ofertę. Moja wizja prowadzenia zespołu się spodobała, no i… jestem.

 

Jak Pana przyjęła drużyna?

Tak naprawdę nie miałem jeszcze kontaktu z drużyną. Widzieliśmy się tylko przy okazji sparingowego meczu z akademicką reprezentacją Norwegii (2:3 - red.). Dużo rzeczy jest jeszcze niejasnych – kto zostaje w zespole, kto nie, co jest trudną sytuacją dla mnie i dla samych zawodniczek. Osobiście nie chcę mieszać ani się narzucać, zwłaszcza, że miasto żyje sprawą poprzedniego szkoleniowca.

 

Jak Pan się czuje przejmując zespół z sukcesami i z rąk trenera, który doprowadził do tych sukcesów?

Powiem szczerze, że nie zastanawiałem się nad tym. W swojej karierze już dwukrotnie miałem okazję prowadzić beniaminków I-ligi i za każdym razem interesowała mnie tylko kwestia takiego poukładania zespołu, by zapewnić mu stabilność i sukcesy. I tak też podchodzę do pracy w Developresie.

 

Jakie zadanie powierzył Panu zarząd klubu?

Bardzo podoba mi się racjonalizm organizacyjny i sportowy w działaniach klubu. Dlatego w pierwszym roku chcemy ugruntować I-ligową pozycję zespołu. Ale nie poprzez wydawanie milionów złotych na kontrakty, a pracując z młodymi i perspektywicznymi zawodniczkami, związanymi z regionem i utożsamiającymi się z tutejszą siatkówką. Chcemy się pokazać w kraju jako solidna i stabilna struktura. O tym co i jak zrobić, by postawić krok naprzód będziemy myśleć za jakiś czas. Nie porwiemy się z motyką na słońce, choć wiemy, że oczekiwania w Rzeszowie są ogromne.

 

Siatkarze Asseco są mistrzami kraju…

No właśnie. Temat awansu do ekstraklasy jest obecny w klubie i nikt tego nie ukrywa. Ale jest obliczony na okres 2-3 lat. Dla mnie osobiście najważniejszy będzie pierwszy mecz sezonu, potem drugi, trzeci…

 

„Wiślacki” zaciąg Developresu na nowy sezon to także cztery nowe zawodniczki...

Jestem przekonany, że dziewczyny, które przychodzą, szybko wkomponują się w drużynę. I nie będzie podziału na obóz „krakowski” i „rzeszowski”. Zresztą Adrianna Szady pochodzi z Mielca. Mimo młodego wieku zagrała tam kilka meczów w ekstraklasie. Ale to dopiero w Wiśle eksplodowała formą. Jestem przekonany, że z Karoliną Filipowicz będą się znakomicie uzupełniać na rozegraniu. Ewa Śliwińska, tak jak i Dominika Nowakowska, jest w szerokiej kadrze reprezentacji Polski trenera Makowskiego. Do Wisły trafiła niejako na rekonwalescencję po kontuzji, ale szybko stała się wiodącą postacią zespołu. Gdyby nie uraz, na pewno grałaby dziś w Ekstraklasie. Dominikę znam z kadry Polski juniorek, w Wiśle była podstawową środkową i doczekała się nawet propozycji przenosin do budującego mocny skład Chemika Police. Wybrała jednak Rzeszów, bo chce się rozwijać sportowo. Będzie z nami też atakująca Magda Jagodzińska, uczestniczka młodzieżowych mistrzostw Europy w 2007 r. Do drużyny trafią też dwie obiecujące juniorki od trenera Zbigniewa Barszcza z V LO – Paulina Filipowicz, siostra Karoliny, oraz Gabriela Mazur. Myślę, że kibice będą z nas zadowoleni.

 

Kiedy ruszacie z przygotowaniami do nowego sezonu?

Przygotowania rozpoczynamy 29 lipca na własnych obiektach. Najprawdopodobniej 4 sierpnia pojedziemy na obóz do Leśnej Woli. Potem wracamy do własnej hali i rozgrywamy pierwsze sparingi. Są przymiarki, by w dniach 6-8 września zagrać na turnieju w Ostrowcu Świętokrzyskim. A potem już liga…

 

Trzymamy zatem kciuki!

Rozmawiał Grzegorz Rogowski

Powrót na górę