Fot. Archiwum Crossfit Rzeszów Fot. Archiwum Crossfit Rzeszów

5 LAT CROSSFIT RZESZÓW

KIEDY ZACZYNALI PRZYGODĘ Z CROSSFIT W RZESZOWIE, BYŁ ROK 2013 I MAŁO KTO SŁYSZAŁ O TYM SPORCIE. PO 5 LATACH DZIAŁALNOŚCI MOGĄ JUŻ MÓWIĆ O DUŻYM SUKCESIE I SPOREJ LICZBIE WIERNYCH KLUBOWICZÓW. W ROZMOWIE Z DAY&NIGHT DOMINIK BARAN I WOJTEK SKUBISZEWSKI OPOWIADAJĄ M.IN. O ROZWOJU KLUBU I 5 JUBILEUSZU CROSSFIT RZESZÓW, KTÓRY MAJĄ ZAMIAR UCZCIĆ 26-27 MAJA NA SKWERZE MILLENIUM HALL.

Kiedy otwieraliście pierwszy w Rzeszowie Crossfit, był rok 2013 i pewnie mało kto słyszał zarówno w Polsce jak i na Podkarpaciu o tego rodzaju sporcie… Skąd u Was fascynacja tą dyscypliną?  

Dominik: W tamtym momencie w Polsce były dwa boxy, wtedy pomyśleliśmy, że fajnie byłoby, gdybyśmy byli trzecim boxem. W momencie założenia okazało się, że jesteśmy szóstym boxem. A sama zajawka pojawiła się z telewizji i Internetu. Ja osobiście zobaczyłem to w reklamie Reeboka.
Skubi: Nie było w Rzeszowie miejsca, które umożliwiałoby tego rodzaju treningi. Zawsze przeszkadzaliśmy innym na siłowni czy w klubach fitness.
Dominik: Dodatkowo średnio to wyglądało, jak trenowaliśmy na środku a wokół nas znajdowała się garstka gapiów. Doszliśmy do wniosku, że fajnie byłoby stworzyć takie miejsce w Rzeszowie.

Crossfit był sportową nowinką, a Wy jej pionierami. Nie mieliście więc łatwego zadania, by zaszczepić w ludziach miłość do tego sportu. Co było Waszą inspiracją w zakresie treningów? Gdzie poznaliście ćwiczenia?

Dominik: To prawda, byliśmy pionierami i musieliśmy przecierać szlaki, ale bardzo łatwo jest promować coś, co jest doskonałym produktem. A crossfit takim właśnie jest. Przez pierwsze dwa lata w ogóle nie zajmowaliśmy się promocją, lub wykonywaliśmy ewentualne minimum w tym zakresie.
Skubi: Ten sport promował się sam, pocztą pantoflową.

A jak to u Was wygląda z klubowiczami? Ilu ich było na początku, a ilu jest teraz?

Skubi: W pierwszym miesiącu było to około 40 osób, z których część chodzi do dzisiaj.
Dominik: Na pierwszych zajęciach było jakieś 7-8 osób, nawet mamy zdjęcie z tych zajęć. Teraz jest ich ponad 400, a nie jesteśmy w stanie określić ile osób w ciągu tych 5 lat przewinęło się przez nasz klub.

Jaki jest przedział wiekowy klubowiczów?

Skubi: Od niedawna wprowadziliśmy zajęcia z dzieciakami od 3 roku życia.
Dominik: Także przedział wiekowy nam się przesunął diametralnie. Natomiast tej górnej granicy nie ma.
Skubi: Nie powiemy ile lat ma najstarsza klubowiczka, ale zdradzimy, że weszła w siódmą dziesiątkę. Pozdrawiamy tutaj naszą wiecznie pozytywnie nastawioną Jolę :).

Jak oceniacie ogólny rozwój crossfitu, nie tylko na Podkarpaciu, ale też w Polsce i na świecie od momentu, gdy się o nim dowiedzieliście do teraz? Czy prawdziwy boom mamy już za sobą, czy fala popularności dopiero nabiera na sile?

Dominik: Patrząc z perspektywy międzynarodowej, to przyjęło się, że boom crossfitowy już był a teraz trwa walka o utrzymanie go na odpowiednim poziomie. Jeśli chodzi o Podkarpacie, jesteśmy jedynym boxem w tym momencie. Robimy wszystko co w naszej mocy by to rozwijać.
 crossfit 2

Jak zachęcić do udziału w pierwszych zajęciach crossfitu?

Skubi: Po prostu trzeba przyjść. Najlepszą zachętą do zajęć są właśnie same zajęcia. Poczta pantoflowa i nasi klubowicze są na to najlepszym dowodem. Minimum z naszej strony jeśli chodzi o promocję. Najlepiej gdy ktoś przyjdzie, zobaczy efekty i na co dzień żyje mu się lepiej po tych treningach. A dalej opowiada to znajomym. Tak to wygląda, że najpierw przychodzi jedna osoba, a później przyprowadza kolejne. Zawsze, gdy ktoś mnie pyta „co to jest ten crossfit”, odpowiadam: „Kiedy masz czas? Przyjdź, zobacz”, bo tak naprawdę można powiedzieć tysiąc słów, a nie oddadzą one całej otoczki crossfitu.  

Czym crossfit różni się od siłowni? Czy na siłowni z podstawowym wyposażeniem można ćwiczyć elementy crossfitu?

Skubi: Teoretycznie crossfit można ćwiczyć gdziekolwiek.
Dominik: To nie jest tak, że crossfit wynalazł coś nowego. To raczej poukładanie tego, co było już od dawna znane. Crossfit można ćwiczyć nawet w domu. My różnimy się od zwykłej siłowni tym, że u nas wszystko jest zorganizowane, ćwiczysz w grupie, co daje niesamowitą motywację. Mamy do tego przystosowany sprzęt i opiekę trenerską.
Skubi: Tak też jak wspominaliśmy na początku, nasze początki z crossfitem to próby ćwiczeń na siłowniach. Nie ma tam możliwości połączenia tych wszystkich ćwiczeń. Bo trudno tam na przykład wpleść dwubój olimpijski. Rzucanie sztangą na klubach fitness to też nie najlepszy pomysł. Crossfit to tak naprawdę trzy elementy: rzucanie ciężarów, treningi monostrukturalne (bieganie, skakanie na skakance, wiosłowanie), trzeci element to gimnastyka. W domu czy na zwykłej siłowni jest sporo ograniczeń.
Dominik: I nie zapominajmy też o kadrze trenerskiej, która nad wszystkim czuwa.

Jak wygląda dieta crossfitowca?

Skubi: Trzeba dużo jeść (smiech).

Dużo, ale czy wszystko można?

Skubi: Staramy się wpajać naszym klientom, że jedzenie to podstawa, że to 70% sukcesu. Głównie chodzi o to by jeść jak najmniej przetworzone rzeczy, rozłożyć posiłki na cały dzień. Wydatek energetyczny przy crossficie jest tak duży, że śmieję się, że po to trenuję, by jeść. A lubię jeść (śmiech). Jeżeli chodzi o naszych klientów, od czasu do czasu robimy warsztaty odnośnie odżywiania. Bo w końcu wiedza jest kluczem do wszystkiego.
Dominik: Niebawem czekają nas kolejne.

I też mowa o skrupulatnym obliczaniu tłuszczy, białka, węgli?

Dominik: Dieta to temat rzeka tak naprawdę. Każda zdrowa dieta, to dieta crossfitowa. Chodzi o to, by jeść jak najbardziej naturalne produkty.

I trzeba wszystkie porcje ważyć jak przy większości diet?

Skubi: To nie jest kulturystyka, tutaj bardzo trudno jest obliczyć jaki będzie wydatek energetyczny. Każdy trening jest inny. Nie ma więc sensu liczenie na gramy. Ważne, by się nie głodzić.

Często można usłyszeć opinie o katorżniczych wręcz treningach crossfitu i na maksa wyczerpujących ćwiczeniach. Po co to wszystko? Co daje crossfit?

Dominik: Głównie chodzi o intensywność. Jak wiadomo, wykonywanie ćwiczeń na dużej intensywności daje najlepsze efekty. I to jest też to, co nas wyróżnia od zwykłej siłowni. Wtedy też rośnie nasza wydolność i organizm się adaptuje.

Czy tej intensywności można się nauczyć? Czy przychodzi stopniowo wraz z każdym treningiem?

Dominik: Wszystko jest względne. Dla 60-latki ta intensywność będzie inna, niż dla 20-letniego futbolisty. Co nie zmienia faktu, że to trzeba lubieć, bo doprowadzenie się do takiego stanu (wysokiej intensywności) po prostu boli. Myślę, że można sie tego nauczyć, tylko wymaga to czasu.
Skubi: Też warto zaznaczyć, że crossfit nie jest dla wszystkich. Jeśli ktoś nie lubi się zmęczyć, to nie wytrzyma u nas długo. Treningi naprawdę są ciężkie. A to, ile wyniesiemy z każdego treningu, zależy od nas i od tego jak daleko jesteśmy w stanie wyjść z tej strefy komfortu. Im dalej wyjdziemy, tym organizm odbudowuje się mocniejszy. Dostaje coraz silniejsze bodźce, broni się, ale odbudowuje się silniejszy.
Dominik: Mieliśmy kiedyś klubowiczkę, która nie chciała robić ćwiczeń na czworaka, bo nie chciała sobie ubrudzić rąk. Ta klubowiczka po 4 miesiącach, przybiegła do mnie z rozkrwawionym palcem w trakcie treningu i powiedziała, żebym dał jej szybko jakiś plaster, bo zostało jej 2 minuty, a zamierza ukończyć trening.

Mówicie: Crossfit, myślicie? Trzy pierwsze skojarzenia.

Skubi: Sposób na życie, praca, zabawa.
Dominik: Sposób na życie, pasja, zabawa.

Co się u Was zmieniło przez te 5 lat? Mam na myśli zarówno miejsce, wyposażenie, jak też Wasze podejście do tego sportu

Dominik: Zaczynaliśmy od małego boxa, mieliśmy jakieś 120 metrów kwadratowych. Teraz mamy około 600. Mamy więcej ludzi, jesteśmy bogatsi sprzętowo. Powiększamy też zakres naszych usług, tak jak wspomnieliśmy, wprowadziliśmy kidsów, mamy też teensów, a nawet crossfit dla mam, kiedy cały box przeznaczony jest wyłącznie dla pań. Trenerem też jest kobieta. Panie mogą przyjść z dziećmi. Przy tym pytaniu warto też powiedzieć, co się nie zmieniło przez te 5 lat: mianowicie, wsparcie naszych klubowiczów, naprawdę za każdym razem bez proszenia otrzymujemy pomoc... i to też wyróżnia CrossFit od zwykłej siłowni :).
Skubi: Crossfit to społeczność, prawie jak rodzina.

Jak chcecie uczcić ten zacny jubileusz?

Dominik: Chcemy, żeby 5 urodziny crossfitu w Rzeszowie były prawdziwym świętem sportu. Chcemy pokazać, że jest to fantastyczny sposób na życie i zarazić jak najwięcej osób aktywnym trybem życia. Chcemy też dać ludziom możliwość zasięgnięcia informacji z zakresu sportu, diety, odnowy biologicznej, rehabilitacji.
Skubi: Zapraszamy na Skwer Millenium Hall 26-27 maja. Oprócz treningu crossfitowego będą konkursy z fajnymi nagrodami, będzie strefa dla dzieci. Żeby wziąć udział w wydarzeniu uczestnik musi mieć po prostu dużo chęci, podstawowy strój sportowy i zapał. Planujemy około 5 treningów każdego dnia. Startujemy od 10:00.

Nie da się ukryć, że crossfit to nie tylko wasza praca, ale też pasja. Zastanawialiście się, co moglibyście robić w życiu, gdyby nie crossfit?

Skubi: Szczerze, nie.
Dominik: Lepiej się nie zastanawiać. Fajnie, że taka rzecz pojawiła się w naszym życiu i możemy nią zarażać innych, tym samym poprawiać ich kondycję nie tylko fizyczną, jak i psychiczną :). To jest najważniejsze.  

Opowiedzieliście co się u Was zmieniło, to może jeszcze zdradzicie, co jeszcze zamierzacie? Do czego dążycie?

Skubi: To co, zdradzamy trochę planów?
Dominik: Chcemy jeszcze bardziej rozprzestrzenić naszą działalność, na tę przysłowiową drugą część Rzeszowa. Myślimy ambitnie o otworzeniu nowej filii i nadal rozszerzać zakres swoich usług.
Skubi: Sami jako kadra trenerska chcemy się ciągle rozwijać jeżdżąc na przeróżne szkolenia. Oprócz tego mamy kilku dobrze prosperujących Atletów, którzy biorą udział w ogólnopolskich zawodach CrossFitowych. Małymi krokami dążymy do tego aby im ten trening jak najmocniej ułatwić. W zeszłym roku np. Patrykowi Niewczasowi udało się wygrać prestiżowe zawody w kategorii Open, a w tym roku, w tych samych zawodach, całkiem niedawno, stanął na trzecim miejscu podium.

Rozmawiała MARIOLA SZOPIŃSKA

 

Powrót na górę