Fot. Shootit Fot. Shootit

BOGDAN SERWIŃSKI - RZESZOWSKI PROMOTOR TRIATHLONU

CELEM TRIATHLONU RZESZÓW JEST PROMOWANIE I POPULARYZOWANIE ZDROWEGO TRYBU ŻYCIA I SPORTOWEJ AKTYWNOŚCI. BOGDAN SERWIŃSKI Z TĄ DYSCYPLINĄ ZWIĄZANY JEST OD LAT. W ROZMOWIE Z DAY&NIGHT ZDRADZA JEJ TAJNIKI.

Czy mógłby Pan w paru słowach przedstawić, czym tak naprawdę jest triathlon?


Triathlon od 2000 roku jest jedną z dyscyplin olimpijskich, będącą kombinacją trzech konkurencji: pływania, jazdy na rowerze oraz biegania, wykonywanych na czas i następujących bezpośrednio po sobie.
 

Od czego zaczęła się Pana przygoda z tą dyscypliną?


Moja przygoda z triathlonem zaczęła się od totalnego przypadku. Będąc na Mazurach miałem okazję przyglądać się uczestnikom odbywających się tam zawodów, wtedy też zdecydowałem, że na następny dzień wezmę w nich udział. Był to bardzo krótki dystans, a z racji tego, że wcześniej trenowałem pływanie oraz biegi to jedyną nowością dla mnie było przejechanie na rowerze dystansu 50 kilometrów. W związku z tym nie miałem większego problemu, żeby ukończyć zawody.

Jaki był dla Pana najtrudniejszy start i dlaczego?


Był to start na dystansie Ironman odbywający się w tamtym roku. Jest to wyścig składający się z 4 km pływania, 180 km jazdy na rowerze i 42 km biegu. Łączny czas wszystkich konkurencji wyniósł 11 godzin i wiązało się to dla mnie z bardzo dużym wysiłkiem.

Jak wyglądają przygotowania do zawodów od strony uczestnika?


W zależności od dystansu takie przygotowania trwają od kilku do kilkunastu miesięcy. Zazwyczaj zaczynają się one w okolicach października, podczas gdy start planowany jest na okres wakacyjny. Obejmują one głównie treningi w zakresie tych trzech dyscyplin. Wykonujemy wszystkie ćwiczenia pomagające poprawić wydolność jak i treningi techniczne. Przygotowując się do pełnego dystansu Ironmana należy trenować od 15 do 19 godzin tygodniowo. Jeśli chodzi o krótsze dystanse to wydaje mi się, że 8 godzin tygodniowo w zupełności wystarczy.

Skąd wziął się pomysł na organizację zawodów triathlonowych w Rzeszowie?


Od kilku lat, poza uprawianiem triathlonu, jestem trenerem i koordynatorem ds. rozwoju triathlonu na Podkarpaciu w Polskim Związku Triathlonu. Kilka lat temu stworzyliśmy w Rzeszowie pierwszy klub triathlonowy dla dzieci, którego wychowankowie mają nawet po 6 lat. W bieżącym roku młodzież z naszego zgrupowania brała udział w zawodach Pucharu Polski, co jest niewątpliwie dużym osiągnięciem. Do tej pory wszystkie zawody odbywały się w większych miastach, znacznie oddalonych od Podkarpacia, takich jak Szczecin, Poznań czy Warszawa. W związku z tym, po dłuższych  przemyśleniach, doszliśmy do wniosku, że może uda się zorganizować triathlon w naszym regionie. W marcu tego roku przeprowadziliśmy w Rzeszowie zawody aquathlonowe, czyli pływanie połączone z bieganiem, podlegające pod Puchar Polski, zaś w czerwcu odbyły się pierwsze kontrolne zawody triathlonowe. Od następnego roku te zawody mają stać się częścią Pucharu Polski.

Czy zaobserwował Pan zwiększenie zainteresowania tą dyscypliną od czasów Pana początków do teraz?


Wydaję mi się, że jak najbardziej, ponieważ na przestrzeni trzech lat liczba triathlonistów w Rzeszowie zwiększyła się z kilkudziesięciu do nawet trzystu czy czterystu. W naszych rzeszowskich zawodach wystartowało ponad 200 osób, co pokazuje, jak dużą popularnością cieszy się ta dyscyplina.

Jakich wskazówek udzieliłby Pan komuś, kto ma zamiar po raz pierwszy wziąć udział w zawodach triathlonowych?


Tak jak wspominałem, należy zaplanować treningi dużo wcześniej, aby odpowiednio przygotować ciało do dużego wysiłku. Bardzo ważna jest systematyczność, rekomenduję wykonywanie około 6 jednostek treningowych w ciągu tygodnia. Myślę, że powyższe wskazówki pozwolą każdemu przejść takie zawody „bez bólu”.

Rozmawiała  JOLANTA CZUMA

Więcej w tej kategorii: « 5 LAT CROSSFIT RZESZÓW
Powrót na górę