NOWE ROZDANIE DLA POLSKIEJ REPREZENTACJI - CO WIEMY PO PIERWSZYCH MECZACH POD BATUTĄ JERZEGO BRZĘCZKA?

Nieudane dla Polaków mistrzostwa świata zadecydowały o podpisaniu kontraktu z nowym selekcjonerem. Jerzy Brzęczek jest wyborem nieoczywistym, ale z drugiej strony – to samo mówiono, gdy reprezentację przejmował Adam Nawałka i summa summarum okazało się to strzałem w dziesiątkę.

Jeszcze przed debiutanckim starciem z Włochami można było zobaczyć różnicę pomiędzy nowym selekcjonerem a odchodzącym Nawałką. Brzęczek nie unika mediów i choć jego wypowiedzi nie są kontrowersyjne, to jest transparentny, a w dodatku nie chowa swojego zdania za woalem banałów, co szczególnie zarzucano byłemu trenerowi Górnika Zabrze pod koniec kadencji. Z drugiej strony wielu osobom nie podoba się fakt, że nowy selekcjoner zatrudnił jako trenera bramkarzy Andrzeja Woźniaka, który został skazany prawomocnym wyrokiem za korupcję. Pierwsze powołania pokazały, że pod kątem czysto piłkarskim Brzęczek stawia na ewolucję, a nie rewolucję. Rzecz jasna, dał szansę kilku byłym podopiecznym z Wisły Płock, ale jest to naturalna kolej rzeczy przy pierwszym podejściu. Największym echem odbiło się oczywiście powołanie Błaszczykowskiego, który w Wolfsburgu nie znajduje się nawet w składzie meczowym, a same występy Kuby nie mogły przekonać selekcjonera o jego dobrej dyspozycji, bowiem był odpowiedzialny za obie stracone przez naszą reprezentację bramki w dwóch wrześniowych spotkaniach. Poza tym, Polacy zaprezentowali się ze świetnej strony w arcytrudnym spotkaniu z Włochami – po tym remisie czujemy, o zgrozo, niedosyt. Taka jest jednak prawda, przeciwko Squadra Azzurra zagraliśmy fantastycznie, pewnie w obronie, agresywnie w pomocy i kreatywnie w ataku. Krótko mówiąc, Polacy pokazali wszystko to, czego brakowało na niedawnym mundialu. Tam utracony gol zwłaszcza że wynikający z bezmyślnego faulu Błaszczykowskiego, bolał podwójnie, bo w przekroju całego spotkania dominowaliśmy nad europejskimi gwiazdami. Co najważniejsze dla przyszłości kadry, Brzęczek wydaje się realizować swe najważniejsze założenie. Jak dla Nawałki najważniejszym zadaniem było wycisnąć maksimum potencjału z Lewandowskiego, tak nowy selekcjoner musi uczynić to samo z Zielińskim, który wyrasta na prawdziwego lidera Napoli i jest na tyle unikatowy w skali naszego kraju, że potrzebujemy go pewnego siebie i decydującego w najważniejszych momentach. Kluczowy wydaje się fakt, że nowy selekcjoner przez większość kariery grał na podobnej pozycji co Piotr, przez co zyskuje na autentyczności w oczach 24-letniego pomocnika. Sam byłem sceptycznie nastawiony do nominacji prezesa Zbigniewa Bońka, który po raz drugi dał szansę nieoczywistemu kandydatowi, ale wydaje mi się, że po huraganie medialnym rozpętanym po mundialu, reprezentacja dostała kogoś, kto pozwoli jej wrócić do wcześniejszego status quo. Piłkarze są zmotywowani, ale spokojni, a sam trener jest otwarty, ale nie toleruje niesubordynacji. Z oczywistych względów nie brałem nawet pod lupę towarzyskiego starcia z Irlandczykami, które rozgrywane było w piknikowej atmosferze i żaden z graczy nie czuł presji wyniku. Zdecydowanie za wcześnie na ferowanie wyroków, bo musimy zobaczyć, czy selekcjoner powoływać będzie tylko piłkarzy grających regularnie i jak zdobędzie przepełnioną ego szatnię biało-czerwonych, do czego idealnym poligonem wydają się starcia w Lidze Narodów. Początek jest dla mnie jednak pozytywnym zaskoczeniem i z niecierpliwością czekam na październikowe spotkania z Portugalczykami i Włochami. 

PAWEŁ PACZOCHA

Powrót na górę