Fot. Archiwum Anna Węklar Fot. Archiwum Anna Węklar

ANNA WĘKLAR: "STRES MNIE NIE PARALIŻUJE TYLKO BUDUJE"

MISTRZYNI ŚWIATA W AKROBATYCE POWIETRZNEJ, ZAŁOŻYCIELKA PIERWSZEJ NA PODKARPACIU SZKOŁY AKROBATYCZNEJ, A OSTATNIO TAKŻE PÓŁFINALISTKA PROGRAMU „MAM TALENT”. W ROZMOWIE
Z DAY&NIGHT ANIA OPOWIADA O ROZWOJU SWOJEJ KARIERY.

 

Nasze ostatnie spotkanie zbiegło się w czasie z 9. urodzinami Day&Night i Twoim ogromnym sukcesem otrzymania tytułu Mistrzyni Świata w Akrobatyce Powietrznej. Opowiadaj, co u Ciebie się zmieniło od tamtej pory.

Po tych wszystkich grudniowych wydarzeniach, okładce i mistrzostwach świata miałam bardzo dużo różnych propozycji, zostałam zauważona i doceniona. Po mistrzostwach na pewno rozwinęła się też moja szkoła. Dołączyło do niej zarówno sporo dzieci, jak również dorosłych. Otworzyłam nowe zajęcia, sporo dziewczynek zapragnęło też zostać mistrzyniami świata, tak że mam dużo pracy z przygotowaniem ich pod poszczególne zawody.

Nieustannie się rozwijasz. Jak miewa się Aerial Studio? Grafik obfituje w bogatą ofertę...

Tak, teraz mamy zajęcia tak naprawdę dla każdego, dla dzieci od 4 roku życia, a górna granica praktycznie nie istnieje. Dla osób dorosłych mamy też zajęcia rehabilitacyjne na hamaku. Prowadzi je pani Magdalena Stypek-Kleiba, która jest cenionym w Rzeszowie fizjoterapeutą z wieloletnim doświadczeniem. Dużą popularnością cieszy się u nas joga na hamakach, która jest zupełną nowością, nie ma jej nigdzie indziej w Rzeszowie ani na Podkarpaciu, natomiast w Warszawie jest to bardzo popularne. Ja prowadzę zajęcia na szarfach i kołach, na różnych poziomach zaawansowania.

Ostatnio mogliśmy Cię podziwiać w „Mam Talent”, znalazłaś się w półfinale...

Tak. Na castingu byłam już w czerwcu w Katowicach, jego efekty można było zobaczyć właśnie na ekranach. Udało mi się dojść do półfinałowej 40-tki i wystąpić w drugim odcinku na żywo. Jestem bardzo zadowolona ze swojego występu półfinałowego na nowym rekwizycie, jakim jest serce. Program na żywo to dodatkowy stres, ale, jak wcześniej wspominałam, motywujący. Bez problemu udało mi się wykonać mój cały układ, którego premiera była w programie. Jest to dla mnie kolejna niesamowita przygoda. Mimo tego że nie zakwalifikowałam się do finału, jestem szczęśliwa, że mogłam pokazać się przed milionową publicznością.

Aż trudno nie zapytać – dlaczego dopiero teraz?

To już 11. edycja programu, oczywiście gdy byłam młodsza, myślałam o wzięciu udziału, ale jakoś zawsze obawiałam się, że mi się nie uda i po prostu nie byłam na to gotowa. Teraz, gdy zrezygnowałam z zagranicznych kontraktów i mam swoją szkołę tutaj w Rzeszowie, chciałabym występować właśnie w tym mieście, w Polsce, chociaż nie jest to łatwe, gdy nie ma się pewnego rodzaju zaplecza, np. w postaci rozpoznawalności, jaką daje program telewizyjny „Mam Talent”, który jest dla mnie świetną reklamą i ogromną motywacją dla uczniów mojej szkoły. Dla mnie to taki pozytywny kop do działania.

Jak wyglądają kulisy udziału w takiej produkcji?

Na początku są precastingi, prawdopodobnie też organizowane w Rzeszowie. Podczas takich precastingów nie ma jednak sceny ani możliwości podwieszenia. Takie osoby jak ja, akrobaci, mogą wysłać filmik promujący w ramach właśnie tego precastingu. Już w Katowicach, na castingu, wystąpiłam przed jury. Na miejscu było mnóstwo osób, utalentowanych, czasami dziwnych, na pewno kreatywnych. Przez cały dzień byliśmy na miejscu w teatrze, nie można było wychodzić. W tym czasie podobnie jak inni uczestnicy udzieliłam wielu wywiadów, opowiadałam o tym, co robię i co pokażę. Później wystąpiłam przed jury. Czułam się zadowolona ze swojego występu.

Mina Agustina Egurroli wyrażała zdumienie i zachwyt w jednym...

To prawda, Agustin był zachwycony moim występem castingowym.

W Twoim przypadku pytanie o stres jest chyba nie do końca zasadne, bo występy przed kamerami lub publicznością to Twoja codzienność...

Zazwyczaj odczuwam ten pozytywny rodzaj stresu, kiedy jestem bardzo zmotywowana i daję z siebie jeszcze więcej niż myślałam, że mi się uda. Bardzo lubię ten dreszczyk emocji przed występem. Stres mnie nie paraliżuje, tylko buduje.

Twoje występy są dopracowane nie tylko pod względem artystycznym, ale także wizualnym. Zachwycasz strojem, makijażem i fryzurą. Jak dobierane są te elementy?

Jeśli chodzi o program, to strój, fryzura i makijaż leżą po stronie „Mam Talent”, aczkolwiek ja oczywiście mogę zaproponować, w czym bym się widziała. Reżyser akceptuje pomysły uczestników. Jeśli chodzi o choreografię, to całość zawdzięczam Agnieszce Wójcik-Dziadosz, chciałabym jej bardzo podziękować za cierpliwość i pomoc w przygotowaniu do programu. Mój kostium został stworzony przez Kaję Jandziś.

Jak chciałabyś spożytkować popularność, którą może Ci przynieść program?

Oczywiście niezmiennie zależy mi na promowaniu akrobatyki powietrznej, ponieważ jest to wyjątkowy i artystyczny sport, który nie jest jeszcze dostatecznie spopularyzowany w Polsce i na świecie. Dla mnie to również duża promocja, zarówno pod względem osobistym, jak również pod kątem mojej szkoły i jej uczniów. Niestety na ten moment muszę powiedzieć, że zagraniczna publiczność znacznie bardziej docenia występy artystyczne, dlatego zależy mi na promocji w Polsce.

Co jeszcze chciałabyś osiągnąć w swojej sportowej karierze?

Jestem już mistrzynią świata, dlatego jeśli chodzi o moją karierę zawodniczki, to tak naprawdę na tym koniec, nie będę już startować w kolejnych zawodach. Teraz przygotowuję swoje uczennice do mistrzostw Europy i świata, w tym roku był to pierwszy raz i udało nam się zdobyć dwa złote medale na mistrzostwach Polski oraz dwa wicemistrzostwa Europy. Chciałabym na kolejny sezon przygotować jak najwięcej zawodniczek.

Ile lat ma Twoja najmłodsza uczennica?

Cztery. Przyjmujemy od 4. roku życia. Dzieciaki mają sporo odwagi i może więcej śmiałości. Dzięki temu nie martwią się na zapas tym, co mogłoby pójść nie tak podczas prób.

Jakie są Twoje zawodowe plany na 2019 rok?

Jak najwięcej pokazów, jak największy rozwój mojej szkoły, marzę o otworzeniu kolejnych placówek w Krakowie i Warszawie, muszę jednak wyszkolić więcej trenerów. Dlatego mam zamiar na tym właśnie się skupić na razie tutaj w Rzeszowie i oczywiście przygotować swoich uczniów na mistrzostwa Polski i Europy.

Rozmawiała MARIOLA SZOPIŃSKA-SĄDEK

 

Powrót na górę