TRENINGI NA KTÓRE WARTO POSTAWIĆ WIOSNĄ

WIOSNA TO IDEALNY CZAS NA ZMIANY. TE, KTÓRE ZACHODZĄ W PRZYRODZIE SĄ DOSKONAŁĄ MOTYWACJĄ DO WPROWADZANIA ZMIAN… NA WŁASNĄ RĘKĘ. I NIE TYLKO. 63 DNI DO UZYSKANIA FORMY ŻYCIA. BRZMI TAJEMNICZO? TRENING INSANITY, KTÓREGO TWÓRCĄ JEST SHAUN T. PODBIJA ŚWIAT FITNESSU. CZY WARTO SIĘ GO PODJĄĆ I JAKIE SĄ ALTERNATYWY DLA POCZĄTKUJĄCYCH, KTÓRZY ZACZYNAJĄ SWĄ PRZYGODĘ Z TRENINGIEM?

 

TRENING INSANITY, CZYLI 63 DNI DO FORMY ŻYCIA

Już sama nazwa treningu, czyli Insanity, a w tłumaczeniu – szaleństwo, budzi sporo kontrowersji. To „szaleństwo” trwa dokładnie 63 dni (9 tygodni) i dzieli się na dwa etapy. Pierwszy z nich trwa cztery tygodnie i jest to czas, podczas którego ciało przyzwyczaja się do intensywnego wysiłku fizycznego oraz ćwiczeń, dotychczas nam raczej nieznanych. Ćwiczenia trwają 35-45 minut. Piąty tydzień to krótki okres wypoczynku i regeneracji dla mięśni, a zarazem druga faza treningu. Trzeci etap rozpoczyna się od szóstego do dziewiątego tygodnia. Intensywność ćwiczeń w szóstym tygodniu ekstremalnie wzrasta, długość treningu na tym etapie rośnie do 60 minut. 63 dniowy plan treningowy poważnie namieszał w świecie fitnessu. Cieszy się „dobrą” sławą i dziesiątkami tysięcy zdjęć typu „przed” i „po”, którymi ćwiczący chętnie dzielą się w sieci. Przed przystąpieniem do Insanity warto jednak pamiętać, że trening ten dedykowany jest osobom, którym bardzo ekstremalny wysiłek interwałowy i cardio nie są obce. Nie jest to odpowiednia opcja „na start” dla początkujących, osób z nadwagą lub problemami ze stawami.

PO PROSTU ĆWICZ

Zimowy letarg często bywa powodem, a raczej wymówką, którą najczęściej tłumaczymy swój brak aktywności fizycznej. W końcu bieganie w mrozie czy nawet wyprawa na siłownię sennym, zimowym wieczorem, który jak wiadomo zapada znacznie szybciej, to doskonałe argumenty, którymi większość z nas operuje. Czas z tym skończyć. Wiosna, zmiany, zdrowie i lepsza wersja własnej sylwetki to dostateczna motywacja do działania. Poza tym, sezon bikini zbliża się wielkimi krokami… Od czego warto zacząć? Kluczem do sukcesu jest odpowiednia dieta. Warto pamiętać, że mordercze treningi na nic się nie zdadzą, jeśli w między czasie będziemy zajadać się fast foodami i czekoladą. Popularne porzekadło słusznie mówi „sylwetkę buduje się w kuchni”. Oszałamiające efekty naszych trudów będą widoczne dopiero wtedy, gdy uzupełnimy je odpowiednim odżywianiem, które powinno wejść nam przy okazji w nawyk. Zanim więc kupisz karnet na siłownię odwiedź dietetyka lub po prostu odżywiaj się racjonalnie. Nie lubisz ćwiczyć w zamkniętej przestrzeni na siłowni? Nic straconego. Coraz bardziej sprzyjająca pogoda to idealny pretekst do biegania na świeżym powietrzu. Zacznij od krótkich dystansów, nie zapominając o uprzednim rozciąganiu. Bieganie kształtuje niemal wszystkie partie naszego ciała. Świetną alternatywą ćwiczeń na siłowni są także bardzo popularne treningi fitness, od których aż roi się na YouTubie. Z kim warto rozpocząć przygodę z treningiem? Ewa Chodakowska, Mel B, Natalia Gacka, Katarzyna Kępka – treningi przez nie opracowane są na tyle zróżnicowane, że z pewnością zarówno początkujący, jak również średnio czy bardziej zaawansowani dadzą radę im sprostać. W końcu wysiłek fizyczny należy stopniować, a Internet z całą gamą etapowych treningów leży w zasięgu ręki. I to dosłownie. Wystarczy kilka kliknięć, ogromne pokłady motywacji i systematyczność – efekty gwarantowane!

MARIOLA SZOPIŃSKA 

Powrót na górę