CYKL PACHNIDŁA CYKL PACHNIDŁA

L'Aigle de la Victoire - Rance

Przesuwanie granic. Ten jedyny w swoim rodzaju twórczy niepokój, który nakazuje posuwaćsię coraz dalej i dalej. Stan umysłu sprawiający, że wyznaczone kiedyś granice - choćby nie wiadomo jak odległe - zdają się być niczym więcej, jak tylko złudnym mirażem.

 

A także odwaga. Oraz całkiem spora doza artystycznej bezczelności. To wszystko zapewne towarzyszyło twórczyni L'Aigle de la Victoire podczas komponowania tego pachnidła. Orzeł Zwycięstwa jest zapachem tego kalibru, iż nawet patetyczna nazwa nie zakłóca odbioru tego arcydzieła sztuki perfumiarskiej. Gdybym miał pokusić się o najkrótszy opis ogólnego wrażenia, jakie towarzyszyć może podczas poznawania tego zapachu, uciekłbym się do przytoczenia dewizy igrzysk olimpijskich, wyrażającej się w trzech słowach; Citius-Altius-Fortius (Szybciej-Wyżej-Silniej). To takie właśnie pachnidła przywracają honor i chwałę temu, co zwykło nazywać się perfumiarstwem niszowym, nadszarpniętym przez liczne grono niegodnych tego miana pretendentów. Ale powróćmy do meritum, czyli samego zapachu.
 
Orzeł Zwycięstwa pikuje z impetem torpedy. Aplikacja na skórę skutkuje prawdziwym olfaktorycznym blastem. Oto bowiem spod ziołowego oparu (albo jak kto woli naparu, gdyż ten krótkotrwały akord jako żywo przypomina specyfik pieczołowicie przygotowany przez Babę Jagę w chatce na kurzej nóżce) stopniowo wyłania się potężny dymny akord. Smoła brzozowa jest w L'Aigle de la Victoire wyartykułowana dosadnie, ale połączenie jej z paczulą i czystkiem paradoksalnie zamiast brutalizować i tak już niebywale władczy zapach, czyni go złożonym i kunsztownym. Jest gęsto, mrocznie i niemal złowieszczo, ale to ciągle są perfumy, a nie wyabstrahowane z kontekstu zapachowe dziwadło.

W dalszej fazie rozwoju zapachu na skórze, wetiwer do spółki z kadzidłem tworzą jakby mentolowe, subtelne tło, dla pojawiającego się wyraźnego agaru. Natomiast faktura zapachu - pomimo tak charakternych ingrediencji - pozostaje miękka i "obła". Nie zmienia tego stanu rzeczy nawet rosnący wraz z upływem czasu, silnie skórzany aspekt kompozycji, przywodzący na myśl Leather Oud z butikowej linii Diora. L'Aigle de la Victoire charakteryzuje się - co raczej nie powinno dziwić w kontekście charakteru tego pachnidła - wyśmienitymi parametrami użytkowymi. Trwałość wynosi ponad 15 godzin, a projekcja jest bardzo dobra przez niemal cały czas trwania zapachu na skórze. Orzeł Zwycięstwa wylądował i naprawdę nie sposób tego wydarzenia przeoczyć.

2013

TWÓRCA:

JEANNE SANDRA RANCE

NUTY:
N.G.; bergamotka kalabryjska, liście laurowe
N.S.; tymianek, dziegieć brzozowy, paczula, labdanum
N.B.; wetiwer, olibanum, oud, nuty skórzane

OCENA:
ZAPACH  5   TRWAŁOŚĆ  5   FLAKON  4,5

DANIEL  KOWALCZYK

 

Powrót na górę